"Już się nie gniewam na Piotrusia" – zapewnia jurorka show w rozmowie z "Faktem". "To, co palnął pod moim adresem, to był tylko niefortunny lapsus językowy, a ja nie jestem pamiętliwa. Jesteśmy ze sobą już szósty rok, więc to naturalne, że czasem dochodzi do napięć" – tłumaczy Tyszkiewicz.

Reklama

Ale jeszcze kilkanaście dni temu sytuacja na planie show TVN była daleka od sielanki. Pani Beata na łamach "Faktu" poskarżyła się, że jej kolega z jury ją poniża, a ona ma już tego dość. Galiński podpadł też mocno Piotrowi Gąsowskiemu, kiedy jego ukochaną Annę Głogowską (32 l.) nazwał „panienką”.

Na choreografa obrazili się pozostali jurorzy oraz niektórzy z uczestników show. W dodatku gruchnęła wieść, że TVN szuka już jego następcy. Przez swój niewyparzony język Galiński znalazł się w nie lada tarapatach.

Wyciągnięta do niego pomocna dłoń Beaty Tyszkiewicz może zatem uratować mu posadę. Czy Galiński doceni ten wielkoduszny gest koleżanki z jury?

>>> Szwed zostawił Liszowskiej ferrari