Już nie "Żelek" a "Solarek" - tak złośliwi koledzy mogą w Sejmie wołać na posła Platformy Obywatelskiej Sebastiana Karpiniuka - pisze "Fakt". Bulwarówka twierdzi, że poseł słynął do tej pory z dbałości o fryzurę. Teraz postanowił zadbać również o opaleniznę.
"Gdy prezes Kaczyński obwieścił, że niedługo Polacy masowo będą wyjeżdżać do Egiptu, stwierdziłem, że muszę się zacząć do tego
naprawdę poważnie przygotowywać. Raz na kwartał będę chodził do solarium" - tłumaczy poseł Karpiniuk.
"Do Egiptu nie jeździ się opalonym, panie pośle, tym bardziej na solarium. Wyjaśniamy, że do Egiptu jeździ się po opaleniznę, i to naturalną, brązową. A nie po ten pomarańczowy
odcień, który tak lubią warszawscy dandysi" - złośliwie odpowiada "Fakt".
p
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|