Dziennik Gazeta Prawana logo

Barciś: Długo musieli mnie namawiać

11 marca 2010, 12:04
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Barciś: Długo musieli mnie namawiać
Inne
Dla jego fanów to wielka niespodzianka. Pląsający na parkiecie Artur Barciś to nie lada gratka. W rozmowie z "Faktem" aktor opowiada dlaczego zdecydował się na udział w "Tańcu z gwiazdami" i jak sobie radzi z nowym wyzwaniem.


Oj długo. Teraz już mogę przyznać, że organizatorzy od samego początku mnie namawiali. No i w końcu się udało, dałem się przekonać.


Przeważyło to, że w końcu nie musiałem wybierać między moim zawodem a udziałem w programie rozrywkowym. W tej chwili mam taki okres w życiu, że treningi mogę pogodzić z moją pracą zawodową.


To właśnie małżonka razem z synem namówili mnie żebym w końcu zatańczył. Bo ja mimo, że mam teraz więcej czasu to i tak chyba ze strachu bym nie chciał tańczyć, po prostu uważałem, że jestem za stary. Oczywiście wtedy zawsze przypominano mi kolegę z teatru – Krzyśka Tyńca, bo on dał radę i to troszeczkę mnie mobilizowało. Poza tym żona powiedziała mi: "Słuchaj, jak weźmiesz w tym udział, to będziesz młodszy, bo poprawisz sobie kondycję, zdrowie, no i czegoś się nauczysz."


I Masakra, no może nie aż tak tragicznie, ale bolało mnie absolutnie wszystko. Na szczęście mam cudowną partnerkę, która jest wyrozumiała. Choć jest bardzo wymagająca, to cierpliwa i bardzo mi życzliwa, co jest bardzo ważne. Bo ja jestem człowiekiem, któremu jeśli podcina się skrzydła, to się załamuje, chowa się w mysią dziurę i nie wyłazi stamtąd.


Nie, nie, po treningach zazwyczaj jadę do teatru, gram jedno przedstawienie, potem drugie. Wracam około 23, jeszcze otwieram moją stronę internetową, bo tam wszyscy na mnie czekają. A potem przewracam się na łóżku i zasypiam. Rano wstaję i znowu w ten kierat. Ale jestem przyzwyczajony do ciężkiej pracy. Ja w ogóle lubię pracować.


Bardzo, bardzo życzliwie. W ogóle wszyscy ludzie życzliwie reagują. Na każdym kroku spotykam się z sympatią. Sklepowe w sklepach, panowie na stacjach benzynowych, wszyscy mi kibicują i cieszą się, że będą mnie oglądali. To jest bardzo miłe, a z drugiej strony potworna odpowiedzialność. Bo co, jeśli ich zawiodę...?


Proszę takich rzeczy w ogóle nie mówić. Bo jeżeli odpadniemy w trzecim czy czwartym odcinku, to będzie bardzo przykro. Ale dodam, że nie ma między nami jakiejś dzikiej rywalizacji. Ta grupa jest bardzo fajna, a ja chcę się po prostu dobrze bawić, czegoś nauczyć i sprawdzić swoje możliwości


Jest dużo większa. W teatrze ja mam dwie godziny, by zagrać daną rolę. Poza tym jestem aktorem i w zawodzie pracuję trzydzieści lat, więc wiem, jak to smakuje. Tu jest minuta i czterdzieści sekund, by pokazać albo, że się coś potrafi, albo żeby się skompromitować. Dlatego staramy się z Pauliną dobrze przygotować.


Rozpocząłem próby do sztuki w Teatrze Ateneum – „Bóg mordu”, gdzie gram jedną z czterech głównych ról. Moją partnerką jest Iza Kuna. No i gram w Teatrze Polonia, Teatrze Capitol... W lipcu natomiast zaczynamy zdjęcia do kolejnego „Rancza”.

>>> Zobacz także: Tomasz Kammel - szalony kapelusznik

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj