Drobiazgowe kontrole na lotnisku to żadna przyjemność. Zwłaszcza, że często kończy się to koniecznością rozebrania się niemal do rosołu. Gdy bramka zapiszczy, nikt nie może ujść uwagi strażników granicznych. To dotyczy także posłanek. Przekonała się o tym Nelli Rokita.
Posłankę Prawa i Sprawiedliwości wytropili na warszwskim Okęciu reporterzy "Faktu". Opisują, że funkcjonariusze nie tylko przeszukali jej bagaż, ale i... samą posłankę. Rokita musiała nawet zrzucić marynarkę.
Bulwarówka zauważa złośliwie, że żona Jana Rokity zachowała spokój godny filozofa, w odróżnieniu od byłego polityka PO, który wsławił się awanturą na pokładzie samolotu Lufthansy i dramatycznym okrzykiem: "Niemcy mnie biją".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane