- Parę lat temu zarzekałam się, że już nigdy nie będę pracowała z gwiazdami, ale w dzisiejszych czasach, kiedy telewizja łączy się z internetem, a internet strzela w kosmos, każda osoba na Instagramie może być gwiazdą. W związku z tym postanowiłam wybrać kilka mocnych jednostek, które pojawiają się na Instagramie, które też ja sama obserwuję i zaprosić je do programu – mówi w rozmowie z dziennik.pl Maja Sablewska.

Jesienią na antenie TVN Style będzie można oglądać nowe odcinki programu "SOS – Sablewska od stylu". Jedną z internetowych osobowości, która przeszła casting i wpadnie w ręce Mai Sablewskiej będzie wnuczka Leszka Millera – Monika. O dziewczynie zrobiło się głośno w lipcu 2017 roku, gdy jej dziadek pochwalił się nią na Twitterze. Media natychmiast zwróciły uwagę na jej liczne kolczyki i tatuaże. Pierwszy zrobiła sobie, gdy miała 15 lat. Na swoim Instagramie zamieszcza śmiałe zdjęcia. Poza tym, że chce być fotomodelką, interesuje się też grafiką, rysowaniem, malowaniem i fitnessem.

- Cieszę się, że Monika będzie jedną z uczestniczek mojego programu. To delikatna, wrażliwa dziewczynka, artystka, dla której tatuaże to zasłona. To w tym odcinku będzie bardzo dobrze widać. Przypomina m mnie sprzed kilkunastu lat. Tylko ona szybciej zrobiła sobie tatuaże, moje powstawały przez ostatnich 15 lat – śmieje się Sablewska. Zdradza, że pod koniec nagrania odcinka z Moniką, o czwartej nad ranem na planie pojawił się sam dziadek Miller.

Sablewska zdradza, że nie będzie zmieniała Moniki ani w aniołka, ani w Małgorzatę Rozenek. – Monika musi poznać swoje granice, poza które lepiej nie wykraczać, na tym etapie życia, na którym jest, ale nie będę na siłę zmieniać jej stylu. Ma akceptować siebie, ale wiedzieć na ile może sobie pozwolić, by to było smaczne. Wychodzę z założenia, że moda jest dla wszystkich bez względu na rozmiar, wiek, wagę. Na pewno wyciągnę z Moniki jej najlepsze cechy i przekonam do swojej wizji jej fryzury, która w tym programie będzie punktem zapalnym – zdradza Sablewska.