Tą sprawa żyła cała Polska. 24 stycznia 2012 roku, w Sosnowcu, zginęła 6-miesięczna dziewczynka. Zginęła przez uduszenie. Zabójczynią była jej matka. Pierwsza wersja zdarzeń, jaką przedstawiała Katarzyna W., matka Madzi, była jednak zupełnie inna. Kobieta mówiła, że gdy wracała do domu, około godziny 18, ktoś nagle na ulicy uderzył ją w tył głowy. Katarzyna straciła przytomność a kiedy się ocknęła, w wózku nie było już jej półrocznej córeczki Magdaleny.

Policja przesłuchała świadków, którzy widzieli leżącą na ulicy kobietę. W nocy trwały poszukiwania prowadzone przez policjantów i strażaków. W akcję poszukiwawczą włączyli się internauci, publikując zdjęcia dziecka na portalach społecznościowych. W trakcie przesłuchania matka zmieniała zeznania, a na jej ciele nie znaleziono śladów obrażeń, które by wskazywały, że została napadnięta. To były pierwsze zastanawiające sygnały dla śledczych. Ale czy coś z przeszłości Katarzyny W. mogłoby wskazywać na to, że mogłaby dopuścić się tak strasznej zbrodni?

Dziennikarka Aleksandra Ratajczak:
Przeczytałam w aktach sprawy zadziwiającą rzecz. Katarzyna, kiedy jeszcze była dzieckiem, bawiła się z koleżanką lalkami. Podczas tej zabawy zaproponowała, aby bawić się w pogrzeb.

Sama wiadomość o ciąży okazała się dla Katarzyny niemiłym zaskoczeniem. 22-latka była w związku z Bartkiem dopiero od czterech miesięcy. Wiadomość o tym, że wkrótce zostanie matką wymagała od niej okazania dojrzałości. Katarzyna W. myślała jednak tylko o tym jak dziecko pokrzyżuje jej plany.

Były detektyw Krzysztof Rutkowski:
Dwa, trzy miesiące po urodzeniu dziecka, [Katarzyna W.] zaczęła przygotowywać się do tego, żeby to dziecko zabić. To była dziewczyna, która żyła zawsze wygodnie. Dziecko pociąga za sobą również pewne zobowiązania. Dzieckiem się trzeba zająć. Ja sądzę, że jej się za bardzo tego nie chciało. W związku z tym był to dla niej problem.

26 stycznia do akcji poszukiwania Madzi włączył się właściciel biura detektywistycznego Krzysztof Rutkowski. Trzy dni później na zorganizowanej przez niego konferencji prasowej prasowej rodzice Magdy zaapelowali do domniemanego porywacza obiecując mu całkowitą bezkarność, jeśli dobrowolnie odda dziecko. Katarzyna W. wówczas była już objęta policyjną obserwacją. Stąd wiadomo, że po konferencji poszła do kina na film.
2 lutego Krzysztof Rutkowski skłonił Katarzynę W. do wyznania, że jej córka wcale nie została porwana. Nagrał swoją rozmowę, podczas której powiedziała mu, że dziecko zginęło w wyniku nieszczęśliwego wypadku: dziewczynka miała upaść na podłogę i uderzyć głową o próg, gdy wypadła jej z rąk. Wedle wersji Rutkowskiego spanikowana W. postanowiła upozorować porwanie. Wówczas prokuratura przedstawiła jej zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci.

Psycholog i profiler kryminalny Jan Gołębiowski:

Ja bym postawił taką hipotezę, że jest to osoba o niedojrzałej osobowości. Rzeczywiście z wieloma takimi elementami nazwijmy to negatywnymi, które doprowadziły do tego, co się stało. Natomiast nie powiedziałbym, że to jest osoba o osobowości typowo psychopatycznej. Nie spełnia takich kryteriów z punktu widzenia psychologii.

W lipcu 2012 została sporządzona opinia biegłych, specjalistów w zakresie medycyny sądowej, którzy uznali, że dziecko zmarło na skutek gwałtownego uduszenia. Katarzyna W. została skazana za zabójstwo swojej córki na 25 lat pozbawienia wolności. Sąd stwierdził, że zabójstwo było zaplanowane.

Emisja 1. odcinka cyklu "Polskie zabójczynie" zatytułowanego "Matka Madzi" w środę, 28 marca o godz. 22:00 na kanale Crime+Investigation Polsat.