Robert Makłowicz, podobnie jak Magda Gessler nie jest zawodowym kucharzem, od lat jednak zajmuje się tą tematyką i prowadzi niezwykle popularny program kulinarny "Makłowicz w podróży".

W rozmowie z radiem TOK FM, Makłowicz wyraził swoją bardzo negatywną opinię na temat programów "Kuchenne rewolucje" i "MasterChef", jakie na antenie stacji TVN prowadzi Magda Gessler. Jego zdaniem bowiem, obie produkcje nie mają wiele wspólnego z tematem gotowania, a kuchnia jest w nich jedynie pretekstem do odegrania psychodramy:

Irytuje mnie, że często programy kulinarne nie mają wiele wspólnego z kuchnią i gotowaniem. Temat jest tylko pretekstem. A w rzeczywistości chodzi o jakąś psychodramę, ktoś się popłacze, ktoś przejdzie dalej albo odpadnie. O gotowaniu nic się nie dowiemy. To mógłby być równie dobrze konkurs ludzi rzucających kawałkiem drewna albo piłą mechaniczną, ale ponieważ gotowanie jest modne, wybrano właśnie ten temat. Proszę zwrócić uwagę choćby na muzykę w tych programach. Gdy jury ma wydać werdykt, brzmi ona jak w filmach grozy, gdy wielki rekin podpływa do kogoś, kto się kąpie... Te łzy, uściski, emocje - bardzo podobnie jest w innych programach. - denerwuje się Robert Makłowicz. Jego zdaniem również "Kuchenne rewolucje" wcale nie traktują o kulinariach:

Przecież tam chodzi o to, że pan Józek się upił, nie przyszedł do pracy, ktoś rzucił mięsem, ktoś inny wsypuje do garnków proszki sponsora. Tak naprawdę o nic innego tu nie chodzi. Te propozycje, które są, realizuje się z pieniędzy sponsorów. Więcej w nich reklam produktu niż rzetelnej rozmowy o kuchni. - podsumowuje kulinarny krytyk.