W świecie „Do szpiku kości” milczenie jest życiową strategią – nie rozmawia się z policją, nie skarży się na swój los sąsiadom, a rodzinie odmawia się wyjaśnień nawet w kluczowych sprawach. Bo im mniej wiesz, tym jesteś bezpieczniejszy. I tym mniejsze stanowisz zagrożenie dla innych.

Przekonuje się o tym Ree Dolly (nominowana do Oscara debiutantka Jennifer Lawrence), 17-latka, która wzięła na swoje barki opiekę nad domem i dwójką młodszego rodzeństwa. Rodzice są nieobecni – chora psychicznie matka tylko duchem, ojciec, znany w okolicy wytwórca metaamfetaminy, także ciałem. Jeśli nie pojawi się wkrótce na rozprawie, rodzina straci dom, którego użył pod zastaw sądowej kaucji. Ree wyrusza więc na poszukiwania papy i napotyka mur wrogiego milczenia.

Jej wędrówka po rodzinie i znajomych, którzy mogą coś wiedzieć o losie ojca (ukrywa się? został zabity w narkotykowych porachunkach? wyleciał w powietrze wraz ze swoim przenośnym laboratorium?) to prawdziwa odyseja po mrocznych i depresyjnych zakątkach Ameryki. Wizja społeczności biednej, zepchniętej na margines, pozostawionej samej sobie i rządzącej się własnymi, do bólu okrutnymi prawami jest tak ponura, że śmiało mogłaby wyjść spod pióra Cormaca McCarthy’ego. Człowiekopodobne stwory zaludniające smaganą mrozem Wyżynę Ozark nie mają w sobie empatii ani uczuciowych potrzeb. Ale potrafią kąsać w poczuciu zagrożenia jak wszystkie dzikie i zaszczute zwierzęta.

Problem produkcji metaamfetaminy, która odpowiada za degenerację całych społeczności we współczesnych Stanach, i handlu nią z polskiej perspektywy jest mało znany, naszym punktem odniesienia byłaby pewnie przepita do siódmego pokolenia wstecz polska wieś. To jednak nie ma aż takiego znaczenia, bo siłą filmu Granik nie jest żadna publicystyczna teza, żadne bieżące konstatacje. Bohaterka „Do szpiku kości” pozostałaby tak samo silna, piękna i niewzruszona w zetknięciu z suwalskimi bimbrownikami – dekoracje i okoliczności mają tu drugorzędne znaczenie. Na pierwszy plan wysuwa się bowiem temat samoocalenia w najbardziej niesprzyjających warunkach. Ree jest rzadkim, skazanym na wyginięcie gatunkiem: człowiekiem, kobietą. Potrafi jednak chronić siebie i bliskich przed najgorszym – utratą uczuć.

Jedyny zarzut, jaki postawiłabym filmowi Debry Granik, jest taki, że emocjonalna dysocjacja, którą ukazuje, udziela się z czasem widzowi. Trudno oprzeć się wrażeniu, że cały dramat obserwujemy przez szybę, niezdolni się przejąć ni okazać współczucie.

DO SZPIKU KOŚCI | Cinemax | sobota, godz. 20.00