Obok postaci publicznych, takich jak Tomasz Raczek czy Maciej Nowak, którzy dokonali medialnych coming outów, pojawiają się zwykli homoseksualiści, dla których ujawnienie swojej tożsamości było procesem trudnym i bolesnym. Sceny z Parad Równości, gdzie pod tęczowymi sztandarami maszerują aktywiści ruchu LGBT, skonfrontowane są z prywatnymi, domowymi, podczas których pary gejów lub lesbijek wykonują zwykłe czynności. O ile widok paradujących przedstawicieli środowisk queerowych niekiedy wzbudza agresję i oburzenie, o tyle chyba nikim nie powinien wstrząsać widok dwóch dziewczyn wspólnie zmywających makijaż, nim położą się spać. Nawet przedstawiciel kontestujących marsze gejów i lesbijek środowisk prawicowych, mówiący o „zgorszeniu narodu”, jakiego dopuszczają się rzekomo homoseksualiści, nie umiałby chyba wskazać w tej wzruszająco prozaicznej scenie niczego gorszącego.

Mieszkający na stałe w USA dokumentaliści Grünberg i Reszke nakręcili pierwszą, krótkometrażową wersję „Coming outu” w 2008 roku na zlecenie amerykańskiej telewizji publicznej. Sławomir Grunberg mówił w wywiadzie dla „DGP”: „Cztery lata temu, kiedy robiliśmy zdjęcia do wersji amerykańskiej, trudno było znaleźć osoby chętne do współpracy. Środowisko było przestraszone. Od tego czasu dużo się zmieniło – ludzie, także bardzo znani, zaczęli w bardziej otwarty sposób o tym mówić, telewizje przestają się bać pokazywać gejów. Teraz mamy bardzo dużo chętnych, którzy znacznie więcej opowiadają o swoim życiu, łatwiej się odkrywają.

Być może „straszne słowo na »h«” – jak mówi o nim jedna z bohaterek, wkrótce przestanie już straszyć. Nawet pryszczatych chłopców trzymających się kurczowo transparentu z napisem: „Zakaz pedałowania”.

COMING-OUT PO POLSKU | Canal+ | poniedziałek, godz. 21.00