Kate i William. Oto historia ślubnego szaleństwa
Ślub księcia Williama i Kate Middleton wpisuje się w brytyjską tradycję wspólnego przeżywania ważnych wydarzeń w życiu rodziny królewskiej.
- Afront rodziny królewskiej. Kogo nie zaprosili na wesele?
- Beckham zaproszony na ślub księcia Williama z Kate Middleton
- Zobacz sławy, które pojawią się na ślubie księcia Williama i Kate
- Kryzys? Nieważne. Książę się żeni. Wyspiarze świętują
- Premier zmienił zdanie. Jednak frak, a nie garnitur
- Misja w wydaniu TVP? Pokaże ślub brytyjskiej pary
- Bajka? A jednak nie zazdrościmy Kate Middleton
- Ślub Williama i Kate w internecie
- 4400 stron internetowych napisało o tym fikcyjnym występie!
- Zobacz, co może popsuć ślub Williama i Kate
- 5 tysięcy policjantów przypilnuje porządku na ślubie księcia
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 23°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Historia stara jak świat. Zaczynają chodzić na randki, zakochują się. On się oświadcza, ona przyjmuje oświadczyny. Informują o tym cały świat. Premier składa im gratulacje. CNN robi z nimi wywiad. "The Times" poświęca im 13 stron.
To dopiero początek. Potem są cykle artykułów w "The Sun", "Daily Mail", "Daily Mirror". Dyskusje w telewizjach, audycje radiowe, relacje na żywo, filmy dokumentalne. To wszystko ma tworzyć poczucie uczestnictwa w narodowym rytuale, rozbudzać solidarność. Anglicy wyrażają ją podczas trwania uroczystości, spotkań ze znajomymi przed telewizorami, w domach, w pubach, przed ogromnymi ekranami na głównych placach miast.
Gdyby nie relacje z życia rodziny królewskiej, tabloid "The Sun" mógłby przestać istnieć, bo w każdym numerze poświęca takim artykułom co najmniej kilka stron. Ostatnimi powodami do wspólnego przeżywania były śmierć księżnej Diany w sierpniu 1997 roku, a potem Królowej Matki w marcu 2002, ale Wielka Brytania ma długą tradycję zachęcania przy takich okazjach do budowania wspólnoty. Teraz Brytyjczycy będą się jednoczyć podczas ślubu.
Kate Middleton nazywają "commoner". To określenie dla każdego, kto nie należy do stanu szlacheckiego. Co prawda plebejskie matki nie opowiadają już córkom bajek o księciu, koniu, karecie, pierścionku, pałacowych wygodach, ale pewne rzeczy są wieczne – takie jak tęsknota za piękną dziewczyną, najlepiej zwyczajną, z sąsiedztwa, lub za księciem, który straci dla niej głowę. Albo wyobrażenie o bajecznym ślubie i zapewnienie, że będą żyli długo i szczęśliwie.
Anglia na wieść o zaręczynach oszalała, bo czekała na nie od kilku lat. Zaraz jednak znaleźli się ludzie, którzy popsują każdą zabawę. "Ile to będzie kosztowało podatnika"? pytają. Królowa co prawda już obiecała obcięcie wydatków o 14 procent w latach 2012 – 2013, to jednak nie wszystkich zadowoli. Przeciwnicy monarchii twierdzą, że przy okazji ślubu "Pałac chce wydoić podatników i za ich pieniądze zrobić sobie znakomity PR. Niech rodzina Windsorów sama buli za swoje imprezy". Z drugiej strony fakt istnienia rodziny królewskiej i pałacu Buckingham ściąga do Anglii rzesze turystów, na czym wielka Brytania zarabia rocznie 500 milionów funtów. W roku ślubu będzie to nawet 100 milionów funtów więcej. Anglicy wiedzą, że dla dużej części świata są jak serial kostiumowy i nie zanosi się, żeby chcieli z tego rezygnować. Przede wszystkim jednak nie chcą rezygnować z własnej przyjemności, jaką jest śledzenie losów rodziny królewskiej.




















































~jurek2011-04-27 07:47
a ja życzę im szczęścia... a co, też pewnie tego pragną.
~klo2011-04-26 15:28
kaska nie pasuje do williama a za sluby powinni placic za swoje nie doic podatnika przeciez sa bogaci jeszcze im wesele finansuj
~bruno2011-04-25 13:41
wasza wysokość-marzy się kilku dupkom
~Luki2011-04-25 09:52
Wyrazniej juz nie da sie strescic calosci :-)
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!