Sean Bean: Film jest jak walka z ośmiornicą
Ta historia aż kipi od emocji – mówi znakomity brytyjski aktor Sean Bean, który w serialu "Gra o tron" zagrał główną rolę. Polska premiera w poniedziałek na HBO.
- "Gra o tron" dzień po amerykańskiej premierze
- "Gra o tron" – nowy hit na małych ekranach
- Filary ziemi: Rozmowy w katedrze
- Liam Neeson chce przerwy, Luc Besson pracować
- Oto jedyny gwiazdor, któremu nie przeszkadzają tłumy paparazzi
- Sandomierz i Tarnobrzeg biją się o ojca Mateusza
- Biada prawym, chwała łotrom
- Ian Holm wraca do Śródziemia
- Wielkie gwiazdy włączą się w "Grę o tron"
- "Gra o tron" wraca na wiosnę
- "Rodzina Borgiów" wkracza na nasze ekrany
- Alleluja i do przodu. Debiut grzesznej "Rodziny Borgiów"
- Kolejna gwiazda w obsadzie "Gry o tron"
- Ogłoszono nominacje do amerykańskich nagród Emmy
- Spisek, intryga, zdrada i "Gra o tron"
-
Oto są Filary Ziemi
- Rozpoczyna się "Gra o tron"
- Oto grzeszna "Rodzina Borgiów"
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 23°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Gra o tron" jest jedną z największych produkcji HBO. Grający króla Roberta Mark Addy powiedział, że kręcenie serialu było jak realizacja trzech filmów pełnometrażowych z rzędu.
Sean Bean: To rzeczywiście było olbrzymie przedsięwzięcie. Mieliśmy dwa plany zdjęciowe i dwie ekipy: jedną na Malcie, drugą w Irlandii Północnej, przede wszystkim w studiu filmowym w Belfaście. Nie było właściwie żadnych przerw: każdy dzień oznaczał kilkanaście godzin ciężkiej pracy. Pod wieloma względami było to trudniejsze nawet niż kręcenie "Władcy Pierścieni" – Peter Jackson miał dwa lata, żeby nakręcić trzy filmy. My zdjęcia do dziesięcioodcinkowej "Gry o tron" musieliśmy zrealizować w pół roku. To był bardzo ambitny, wymagający projekt. Praca nad nim przypominała nieco próbę opanowania gigantycznej ośmiornicy. Trzeba było skoordynować tak wiele rzeczy naraz, że czasami wydawało się nam to niemożliwe.
Czytałeś "Grę o tron", zanim zdecydowałeś się wystąpić w serialu?
Szczerze mówiąc, nie słyszałem o "Grze o tron", dopóki nie dostałem scenariusza. Dopiero potem przeczytałem książkę, która doskonale uzupełniła moją wiedzę na temat świata pokazanego w serialu. George Martin stworzył bardzo bogatą powieść, pełną detali, historii, wątków pobocznych.
To niesamowite, że udało się wiernie przenieść na ekran świat stworzony przez Martina, czytelnie pokazać różne społeczeństwa, religie, układy polityczne. I myślę, że na podstawie samego scenariusza aktorom nie udałoby się do końca wcielić w role. Spędziliśmy mnóstwo czasu na dyskusjach o tym, jak bohaterowei myślą, jakie są motywy ich działań – bez lektury "Gry o tron" nie dalibyśmy sobie z tym wszystkim rady. Podobnie było w przypadku adaptacji Tolkiena – książki były naszymi przewodnikami.
Oczekiwania fanów "Gry o tron" są chyba równie duże co w przypadku "Władcy Pierścieni".
Tak, czuliśmy tę odpowiedzialność. Ale już po pierwszym spotkaniu z producentami wiedziałem, że damy radę. Potem przeczytałem powieść i wydała mi się szalenie pasjonująca, niebezpieczna, seksowna. Poczułem się zaszczycony, że mogę wystąpić w tym serialu.
Fantasy nie jest dla ciebie nowością. Czy dzięki rolom we "Władcy Pierścieni" i "Czarnej śmierci" czułeś się lepiej przygotowany do "Gry o tron"?
Nie wydaje mi się, że rola Boromira we "Władcy Pierścieni" sprawiła, że lepiej pasowałem do roli Eddarda Starka w "Grze o tron", bo każda rola jest nowym wyzwaniem. Owszem, mam większe doświadczenie w fechtunku i jeździe konnej, ale to przecież o niczym nie świadczy. Podobnie jak doświadczenie w noszeniu peruki i brody.
Coś jednak sprawiło, że zdecydowałeś się tę rolę przyjąć.
Przede wszystkim trudno odrzucić taką propozycję. "Gra o tron" to jeden z tych projektów, o których od początku wiadomo, że warto się w nie zaangażować. Poza tym Ned Stark nosi świetne kostiumy.
A mówiąc szczerze, spodobało mi się, że to uczciwy, szczery bohater. Twardy, opanowany, przede wszystkim szczery. Trzyma się swoich zasad, jest wierny królowi Robertowi otoczonemu przez zdrajców. Jednocześnie gotów poświęcić wszystko dla dobra swoich dzieci. I na szczęście nie jest to bohater bez skazy. Ma swoje słabości i mroczne strony w swoim życiorysie, choć wcale ich nie ukrywa.




















































~pałka2011-04-29 20:30
ta kwestia pada w pierwszym odcinku kilka razy- nie chcę wiedzieć jakie zimy nawiedzają winterfell. co do seana beana najkrócej jak można- właściwy aktor we właściwej roli :)
~złośliwy2011-04-18 12:30
Winter is coming :)
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!