Wojciech Pszoniak – aktor nieprzewidywalny
O byciu ministrantem, pierwszych krokach na scenie i spotkaniu z Depardieu opowiada jeden z najwybitniejszych polskich aktorów Wojciech Pszoniak w fabularyzowanym dokumencie "Z Gliwic do Paryża...". Film pokaże TVP Kultura
- Pianista jako koń wyścigowy
- "Wygrany" – przekreślił karierę, ale zyskał nowe życie
- Superduet Gajos i Szajda, czyli zwycięzca bierze wszystko
- Order dla słynnego reżysera. Jest już wniosek
- Marek Kondrat profesorem na małej maturze
- Tysiąc osób zobaczyło "Czarny czwartek"
- "Czarny czwartek" w Gdyni
- Film "Czarny czwartek" o grudniu 1970 r. w lutym w kinach
- Poszukiwany sobowtór Pszoniaka
- Współtwórca kultowego programu "KOC" nie żyje
- Film Kolskiego otworzy "Wisłę" - Festiwal Polskich Filmów w Rosji
- 85. urodziny Andrzeja Wajdy w Moskwie
-
Miłość, muzyka i Marta Żmuda-Trzebiatowska
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 23°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Nie bez powodu reżyser Krzysztof Korwin Piotrowski dokumentację życia aktora zaczyna od kadrów z "Ziemi obiecanej", "Wesela" i "Dantona" – czyli najważniejszych filmowych ról w karierze Pszoniaka. Posługując się nie tylko archiwalnymi nagraniami z filmów i spektakli teatralnych, lecz także wywiadami z reżyserami i aktorami (wśród nich m. in.: Andrzej Wajda, Andrzej Seweryn, Anna Polony, Jerzy Trela, Daniel Olbrychski, Karel Reisz), tworzy bowiem coś na kształt kroniki najważniejszych punktów w życiu odtwórcy roli Moryca Welta. Narratorem jego filmu jest sam Pszoniak. Oprowadza nas po swoich Gliwicach, z sentymentem opowiada o tamtejszej radiostacji, która zawsze przypominała mu wieżę Eiffla, pokazuje też ulubione paryskie knajpki, ulice i teatry, w których grał, i wspomina dzieciństwo.
Urodził się w 1942 roku we Lwowie jako ostatni z trzech synów. Kiedy miał 4 lata, jego rodzina została przesiedlona do Gliwic. – Każdy człowiek potrzebuje swojego miasta. Ja straciłem Lwów, a Gliwice stały się moją rodziną zastępczą – wspomina. Uczył się rysunku i grał na skrzypcach – robił to jednak z największą niechęcią. W podkolanówkach i krótkich spodniach, ze starannie uczesanym przedziałkiem mama prowadziła go na premiery do Operetki Śląskiej. Potem dorabiał w spółdzielni Kajtuś, gdzie mył okna i strzygł psy. Występował w harcerskim Teatrze Wesołych Wagantów, był współzałożycielem Studenckiego Teatru Poezji w Gliwicach. – Wyrastał talentem ponad nas wszystkich – opowiada Olgierd Łukaszewicz, kolega z roku na krakowskiej PWST.
Do Starego Teatru zaangażował go Zygmunt Hübner. Tam Pszoniak spotkał Konrada Swinarskiego. – W życiu trzeba mieć szczęście, ja miałem, bo spotkałem Konrada. Bez tego spotkania moje myślenie nie tylko o teatrze, ale i o życiu byłoby zupełnie inne – wspomina. Potem jego kariera nabrała rozpędu – wielkie role w filmach Andrzeja Wajdy, w paryskich teatrach, m.in. Nanterre, Montparnasse i Chaillot, czy w londyńskim Apollo.
Piotrowski, śledząc kolejne punkty w życiorysie Pszoniaka, miesza perspektywy, przeplata wątki, bawi się chronologią – widzimy kadry z "Wszystko dobre, co się dobrze kończy" Swinarskiego, by za chwilę przenieść się na deski paryskiego Montparnasse lub w szeregi pułku czołgów, gdzie Pszoniak służył jako kadet. Dzięki temu powstał wielowymiarowy portret aktora, którego aktorstwo okupione było nie tylko falą sukcesów i gorących braw na widowni, lecz także chwilami słabości i zwątpienia.
Z GLIWIC DO PARYŻA. WOJCIECH PSZONIAK | TVP Kultura | środa, godz. 18.00















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!