Męskość w kryzysie
"Do Czech razy sztuka" Jana Hřebejka to portret współczesnej męskości pogrążonej w kryzysie – film pełen wyrozumiałości, wolny od kategorycznych ocen.
- Łódź stolicą kina europejskiego
- Festiwal filmowy w Kazimierzu - co warto zobaczyć?
- Oto najciekawsze filmowe premiery jesieni
- Ostatni zryw łajdaka
- Do Czech razy sztuka
- Rozpustna zabawa "Do Czech razy sztuka"
- Odważniej wychodzić z szafy
- "Arabela" ma już 30 lat!
- Lustracja po czesku
-
Zakazane imperium otwiera swoje podwoje
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 3°C max. 25°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Słynnej praskiej uczelni filmowej FAMU – dokładniej rzecz biorąc, jest to Wydział Filmu i Telewizji Akademii Muzycznej w Pradze – zawdzięczamy przede wszystkim genialne pokolenie reżyserów czeskiej nowej fali lat 60. Mowa między innymi o Jiřím Menzlu, Milošu Formanie, Věrze Chytilovej, Jaroslavie Papoušku czy Ivanie Passerze. Tak się jakoś składa, że filmowcy – niczym majowe komary – lubią występować stadnie. Na FAMU ów fenomen zdarzył się raz jeszcze, na przełomie lat 80. i 90. To wówczas mury tej uczelni opuścili (jako absolwenci, ma się rozumieć) tacy twórcy, jak: laureat Oscara Jan Svěrák, Petr Zelenka, David Ondřícek, Filip Renč czy Jan Hřebejk – ludzie, którzy przyczynili się do odrodzenia czeskiego kina po latach zastoju w ostatnich dekadach realnego socjalizmu.
Spośród tych artystów Jan Hřebejk (ur. 1967) zdecydowanie wyróżnia się pracowitością. Od momentu debiutu ("Bigbeatowe lato" z 1993 roku – to, nawiasem mówiąc, musical!) nakręcił bowiem aż dwanaście pełnometrażowych filmów, trzynasty zaś ("Nevinnost") zapowiedziany jest na przyszły rok. Kino Hřebejka (w większości przypadków tworzone w spółce autorskiej ze scenarzystą Petrem Jarchovským) ma przynajmniej dwie charakterystyczne cechy.

























































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!