Te seriale pożegnaliśmy w 2009 roku
W ciągu minionego roku było sporo premier, a miejsca ustąpiły im produkcje schodzące z anteny. Niektóre okazały się zupełnie nietrafionymi pomysłami, inne „umarły śmiercią naturalną” po emisji kilku sezonów. Zobacz, jakie produkcje pożegnaliśmy w 2009 roku.
- "Naznaczony", czyli ryzykowny eksperyment
- Nie będzie więcej "Naznaczonego"
- Wybieramy najlepszy polski serial roku!
- Finał "BrzydUli", czyli miłość i płatki róż
- Podsumowanie roku 2009: literatura
- Takiej "Brzyduli" nie widzieliście!
- Bezwzględny Patrick Swayze strzałem w dziesiatkę
- Przypominamy serialowe sensacje roku
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Nawet najlepszy serial nie może trwać w nieskończoność. Dlatego też w 2009 roku pożegnaliśmy naprawdę świetne produkcje, które oglądaliśmy przez dobrych kilka lat.
„Battlestar Galactica” – z decyzją o zakończeniu tego serialu naprawdę trudno się pogodzić – to jedna z lepszych produkcji si-fi w historii
telewizji. Remake serialu sprzed ćwierćwiecza przypadł widzom do gustu bardziej niż sam oryginał. Z drugiej strony jednak, jeśli „Battlestar…” w kolejnych sezonach miałby
stracić wysoki poziom, do którego przyzwyczaił widzów, lepiej było go pożegnać. Na otarcie łez mamy dobrą wiadomość: pojawiły się plany realizacji pełnometrażowej kinowej wersji
serialu.
„Bez śladu” – serial obecny na antenie od 2002 roku jest klasykiem wśród produkcji kryminalnych. Mimo tego decyzja o jego zamknięciu chyba nikogo nie dziwi
– w przypadku tak długiej emisji nie było szans na zwiększenie oglądalności do poziomu, który osiągały pierwsze sezony „Bez śladu”.
„Detektyw Monk” – to prawdziwa doskonałość wśród seriali detektywistycznych. Z jednej strony widzieliśmy aż osiem sezonów serialu, dlatego decyzja o jego
zakończeniu wydaje się uzasadniona. Z drugiej strony jednak świetna jakość tej produkcji nie pogorszyła się w ciągu długich lat emisji, dlatego trochę „Detektywa Monka”
szkoda…
„Ostry dyżur” – właściwie można było już sądzić, że ta produkcja nie zniknie z anteny nigdy. Serial emitowany jest od 1994 roku i liczy aż 15 sezonów.
To bez wątpienia najpopularniejszy i najważniejszy z seriali medycznych, jednak decyzja o jego zakończeniu wydaje się jak najbardziej słuszna – utrzymanie dobrego poziomu pierwszych
serii było już po prostu niemożliwe.
„Rodzina zastępcza” – serial Polsatu gościł na antenie przez 10 lat, nieźle radził sobie w rankingach oglądalności i w zasadzie był całkiem udaną
komediową produkcją. Jednak dekada to zdecydowanie wystarczający czas dla „Rodziny…”, w której dzieci dawno zdążyły dorosnąć.
„Słowo na L” – produkcja telewizji Showtime opowiadająca o środowisku homoseksualnych kobiet w Los Angeles emitowana była przez kilka lat i liczyła aż
sześć sezonów. Świetny pomysł, dobry scenariusz, obsada, muzyka – „Słowo na L” można tylko chwalić. Na szczęście twórcy wiedzieli, kiedy zakończyć serial
– szósty sezon z trochę naciąganym i ckliwym wątkiem przewodnim śmierci jednej z głównych bohaterek zgrabnie zamknął bardzo dobrą całość. I dobra wiadomość dla fanów: jest
szansa na kinową kontynuację "Słowa na L".
“The Guiding Lights” i „As The World Turns” – pierwszy został zakończony po 72 latach emisji (początkowo było to słuchowisko
radiowe), a drugi po 54. Obie produkcje to tandetne opery mydlane i śmiało możemy wnioskować, że to początek końca podobnych produkcji.













































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!