Dziennik.plGry PC

Sobota, 26 maja 2012

Imieniny: Filipa, Pauliny, Eweliny

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. 21°C

Czy to już soft porno na ekranie monitora?

2010-01-15 | Ostatnia aktualizacja: 21:19 | Komentarze: 1 | skomentuj

Pogoda

POLSKA

Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 23°C
opady: brak

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Wiedźma z Księżyca

„Bayonetta” mogła być błyskotliwą groteską z przymrużeniem oka, gdyby dotrzymała obietnic złożonych w przeuroczym prologu. Cmentarz. Ubrana na biało zakonnica(?) modli się nad trumną. Po nieboszczyka przybywają anieli. Fałszywa zakonnica zrzuca przebranie – pęknięciom materiału na krągłościach towarzyszą zmysłowe jęki – i już jako spowita w czerń Bayonetta rozpoczyna rzeź sług światła, ino pierze ze skrzydeł anielskich leci. W tle rozbrzmiewa nagle, łamiąc dotychczasowy nastrój - i jest to kontrast szokujący, a przy tym wysmakowany - liczący pół wieku przebój „Fly Me to The Moon” Howarda, w wyjątkowo słodkim, koktajlowym wykonaniu. Doznajemy eksplozji skojarzeń.

Przypominają się kanoniczne wersje tego aksamitnego evergreenu, w tym interpretacje Franka Sinatry i Astrud Gilberto. Wiedząc z wprowadzenia, że symbolem klanu wiedźm jest Księżyc, a poróżnionych z nimi anielich Słońce, szukamy kluczy w słowach piosenki. Co niektórzy zauważą, że utwór ten kończył odcinki mangowego serialu telewizyjnego „Neon Genesis Evangelion”, którego bohaterowie walczyli z monstrami zwanymi Aniołami, i że figura wiedźma – Księżyc nie jest w japońskiej popkulturze czymś nowym. To wszystko przetacza się przez głowę w sekundy. Można poczuć się oszołomionym, natłok tropów robi wrażenie. Niestety, potem już trudno o podobne kulminacje.

Efektownie budowany na kontrastach dowcip okazuje się rzadkością. Podobnie jak „Fly Me to The Moon” bawi tylko pomysł z nazwaniem zestawu czterech pistoletów tytułem kojącej staroangielskiej ballady „Scarborough Fair”, rozsławionej przez Simona i Garfunkela. Poszczególne spluwy to, za refrenem, Pietruszka, Szałwia, Rozmaryn i Tymianek. Stylowe. Szkoda, że sama gra to głównie repetycyjna rzeź. Szkoda, że w scenariuszu coś się zaczyna dziać dopiero po pierwszej tercji, gdy nabiera wagi motyw małej dziewczynki nazywającej zaskoczoną tym Bayonettę mamą. Szkoda, że tak charyzmatycznej heroiny nie wbudowano w mniej sztampową opowieść. Po „Heavenly Sword” wiemy już, że slasher może być czymś więcej.

Olaf Szewczyk
Źródło: dziennik.pl
« poprzednia1234
Wypowiedzi: 1
  • ~Ryj_Jana_Pawła_22012-03-19 20:33

    Tusk ogląda toto bez przerwy, dlatego zgłupiał do reszty...

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Najczęściej komentowane

«