S.T.A.L.K.E.R. - gra dla koneserów
Wymarłe wioski, zrujnowana fabryka Jupiter, opuszczona cementownia, wraki statków, opustoszałe miasto. W grze "S.T.A.L.K.E.R.: Zew Prypeci" wszystko jest niemal takie, jak w realnym świecie.
- Gramy w "Tetrisa" już 25 lat
- "Majesty 2" godnym następcą "Settlers"
- Andriej Tarkowski zagości na "Sputniku"
- "Heavy Rain": przełom w interaktywnym wideo
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 23°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"S.T.A.L.K.E.R.: Zew Prypeci"
PC, GSC Game World,
dystr. Cenega, 18+, fonia pol., napisy pol., 99,99 PLN
Ocena:
Satysfakcja 8/10
Grafika 8/10
Dźwięk 8/10
Dziwne doznanie. Włócząc się po Prypeci i okolicach, mam wrażenie, że odbywam podróż po świecie utrwalonym na pocztówce z przeszłości. Nieco już wyblakłej, pomiętej, wytartej na
rogach, ale wciąż trzymającej mocno w kadrze dawny, zastygły w jednej chwili świat. Katastrofa w elektrowni atomowej w Czarnobylu 26 kwietnia 1986 roku zadziałała jak spust migawki. Dziś,
niemal ćwierć wieku po tamtej tragedii, w Prypeci wciąż można trafić na ślady przygotowań do obchodów pierwszomajowych - przerwanych, jak i życie całego 50-tysięcznego miasta, pospieszną
ewakuacją.
Uderzające w projekcie „S.T.A.L.K.E.R.: Zew Prypeci” jest to, że autorzy starali się możliwie wiernie odtworzyć zarówno dostępną dla gracza część miasta, jak i jego okolice, gdzie zaczynamy przygodę. Oglądając zwierzaki z rosyjskich kreskówek na ścianach drewnianej sceny plenerowego teatru, mamy prawo przypuszczać, że są dokładną kopią malowideł z identycznego obiektu właśnie niszczejącego na pograniczu Ukrainy i Białorusi. Nieopodal miasta, w którym mieszkali pracownicy czarnobylskiej elektrowni.















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!