Nie pokończyli szkół aktorskich i nigdy nie dostaną etatu w teatrze. Ale przez mały i duży ekran przewija się ich więcej niż zawodowych aktorów. Przeważnie milczą: idą ulicą jako przechodzień nr 2, siedzą na ławce jako emeryt w kapeluszu albo przyglądają się akcji zza płotu jako mieszkaniec nr 8. Niektórzy z nich dostają do wygłoszenia kilka linijek tekstu.

Grają, żeby wyrwać się z domu i pobyć z ludźmi. Żeby poznać ulubionych aktorów i z bliska zobaczyć ich pracę. Z pasji: żeby od statystowania przejść do epizodów i wykonywać coraz trudniejsze zadania aktorskie. Pieniądze nie są ich główną motywacją, chociaż też się liczą. Nielicznym zdarzy się, że dostaną główną rolę.

Janina

Pogodne październikowe przedpołudnie w podwrocławskiej Ślęzy. Dom przy ulicy Pszennej wygląda na niezamieszkany. Na wyboistym podjeździe stoi radiowóz, a przy nim aspirant sztabowy Karolina Rachwał i starszy aspirant Mikołaj Białach, czyli patrol z paradokumentalnego serialu „Policjantki i policjanci” odgrywany przez Honoratę Witańską i Mariusza Węgłowskiego. Ekipa z firmy producenckiej ATM Grupa, która kręci scripted docu dla TV 4, pracuje właśnie nad sceną 15. z odcinka 359. Jedna z epizodycznych bohaterek, Janina, przekonuje policjantów, że przyczyną jej złego samopoczucia są czary. Jest tylko jeden problem: grająca Janinę amatorka nie zna tekstu.