Dziennik.plRozrywka

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. 26°C

Piotr Kraśko: Rodzice nie załatwili mi pracy

2009-07-03 | Ostatnia aktualizacja: 02:59 | Komentarze: 0 | skomentuj

Co sądzi o swym dziadku komuniście? Czy koligacje rodzinne pomogły mu w karierze i czy był wykładowcą firmy Sparrow powiązanej z Tomaszem Kammelem? O tym i o wielu innych rzeczach w Pytajniku DZIENNIKA opowiada Piotr Kraśko, prowadzący główne wydanie „Wiadomości” w TVP i laureat tegorocznego Wiktora.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Najwięcej emocji naszych czytelników wzbudził pański dziadek Wincenty. Wyjaśnijmy na początku, czy to prawda, że był on I sekretarzem KW PZPR w Poznaniu, a później kierownikiem wydziału kultury KC PZPR?
Nie znam tak dobrze biografii dziadka, ale na pewno był w Poznaniu. Przypuszczam zatem, że to prawda.

Internauci pytają, czy wstydzi się pan za dziadka.
Za niektóre rzeczy tak i żałuję, że był wplątany w taką historię przez duże H. Byłoby lepiej, gdyby nie było PZPR i komunizmu, a w Polsce panowała wtedy demokracja. Może są tacy, których dziadek skrzywdził, ale też znam wiele osób, np. sportowców, którzy mówili mi, że dziadek pomagał im np. w załatwieniu paszportu i dzięki temu pojechali na jakieś zawody za granicę. Oni mówili o nim dobrze, wydawał im się człowiekiem prawym i uczciwym w tym systemie. Trudno się źle mówi o rodzinie. Dziadek zmarł, jak miałem 6 czy 7 lat, nigdy nie odbyłem z nim żadnej poważnej rozmowy. Nie jestem więc w stanie powiedzieć, czy był ciepłym człowiekiem, bo nie pamiętam tego. Był na pewną częścią złego systemu. Czy żałuję, że taki system był? Oczywiście, że żałuję.

Pańscy oboje rodzice byli dziennikarzami. Wiele osób sądzi, że to ułatwiło panu karierę. Kiedy zaczynałem pracę, moi rodzice nie mieli żadnego wpływu na program w telewizji publicznej. Może było mi łatwiej, choćby dlatego że dzięki mojej mamie wcześnie zacząłem uczyć się języków, które są bardzo przydatne w tej pracy, ale wbrew pozorom taka sytuacja rodzinna to także obciążenie. Myśli się wtedy: „Czy ludzie, z którymi pracuję, oceniają mnie, czy też myślą o moich rodzicach, z którymi pracowali?”. To bardzo trudna sytuacja. Na dłuższą metę jednak sami rodzice nie wystarczą. Nie da się zatrudnić kogoś, kto źle wykonuje swoją pracę w telewizji czy radio i utrzymywać go tam dłużej niż miesiąc. Telewidz czy słuchacz to ocenia. Ja w telewizji pracuję ponad 20 lat. Jak długo miałaby trwać taryfa ulgowa ze względu na rodziców, gdyby oni mieli jakiś wpływ na to, co ja robiłem?

Dlaczego nie poszedł pan na studia dziennikarskie?
Marzyłem o reżyserii teatralnej i dlatego poszedłem na teatrologię. To był fantastyczny wydział, wielu moich profesorów zostało potem posłami, senatorami. Jestem szczęśliwy, że tam studiowałem. Na I roku zacząłem pracować w telewizji, do czego wciągnęli mnie koledzy. Akurat wtedy zmieniał się szef Warszawskiego Ośrodka Telewizyjnego, który pamiętał chłopaków, którzy wydawali młodzieżowe pisemko podziemne i on mi złożył propozycję. Tak to się zaczęło.

Jakie to było pisemko?
Śmiesznie to brzmi, bo trochę endecko „Uczeń polski”. Żeby było ciekawiej, o czym myśmy wtedy nie wiedzieli, będąc w III klasie liceum Hoffmanowej w Warszawie, to było chyba najdłużej wydawane pismo podziemne. Publikowano je od końca lat 70. Jeśli dobrze pamiętam, w początki jego działalności zaangażowany był obecny minister sprawiedliwości Andrzej Czuma. Na okładce ostatniego numeru, który się ukazał w 1989 r., daliśmy karykaturę gen. Jaruzelskiego z podpisem „Odmarsz, panie generale!”. Wydawało mi się wtedy, że to strasznie ostra karykatura.

Kolejny głos czytelnika: „Dlaczego TVP wysłała jako korespondenta teatrologa, a nie kogoś z dziennikarskim wykształceniem?”.
Dziennikarskie wykształcenie nie jest gwarancją, że ktoś zna się na stosunkach międzynarodowych. Jest bardzo wielu świetnych polskich dziennikarzy z pierwszej piątki, którzy studiowali na SGGW i czy to ma znaczenie? Każdy dziennikarz dziennie czyta co najmniej 10 stron tekstu, żeby się czegoś nowego nauczyć. Jeżeli ktoś chce być aktywnym dziennikarzem, to to jest zawód, którego człowiek uczy się dosłownie każdego dnia.

Telewidz z Kanady pyta: „Panie Piotrze, wymyślił pan prezentację wiadomości przez wchodzących lektorów. To miało być amerykańskie. Ja tęsknię za powrotem do normalnego siedzącego stylu. To bieganie mnie razi i proszę, zmieńcie to”. Czy jest na to szansa?
Myśmy to analizowali i w tej chwili, jeżeli pani spojrzy, „Wiadomości” zaczynają się bez etapu wchodzenia do studia. Prowadzący stoi przed kamerą. Większość tego typu programów w europejskich stacjach telewizyjnych prowadzi się na stojąco albo przynajmniej tak zaczyna. Dlatego, że to już nie jest tak jak kiedyś, że widz czekał na wydanie cały dzień, żeby dowiedzieć się, co się stało na świecie. On już wcześniej słuchał radia, a przede wszystkim wie z internetu, co się wydarzyło. Internet może sprawdzić w komórce. To nie jest więc tak, że możemy usiąść i objawić prawdę telewidzom. Myślę, że zadaniem prowadzącego coraz częściej będzie odpowiadanie na pytania, dlaczego tak się stało, co z tego wynika i jakie będą konsekwencje danego wydarzenia. Oprowadzenie widza po tym świecie, który się zmienił w ciągu ostatnich 24 godzin.

Teraz czuje się pan bardziej reporterem czy prezenterem?
Zaskoczę panią: reporterem. Bycie reporterem to podstawa tego zawodu. Bardzo się cieszę, że mam to doświadczenie. Kiedy mówię o zamachach w Bagdadzie, to ja tam byłem, jechałem tamtą ulicą, gdzie wybuchła ta bomba. Widziałem z bliska amerykańskie huragany, amerykańskie wybory. Wiem, jak ten świat wygląda. Byłem korespondentem w Brukseli, w Rzymie i to doświadczenie jest dla mnie bezcenne. Myślę, że jeśli wydarzy się coś wielkiego w Polsce, to jeszcze będę miał jeszcze okazję do bycia reporterem.

Co by pan robił, gdyby nie był dziennikarzem?
Bardzo się ucieszyłem i moja babcia również, gdy zdałem egzamin na, jak to się nazywa oficjalnie, instruktora rekreacji ze specjalnością jeździectwo. Mógłbym więc w pełni legalnie prowadzić kolonie i być instruktorem na obozach jeździeckich, dawać po prostu lekcje jazdy konnej. Babcia się ucieszyła, że mam poważne zajęcie na trudny czas. Starsze pokolenie odwołuje się cały czas do wojny. W jego myśleniu gdyby była okupacja, to Telewizja Polska by nie nadawała, ale może ludzie by się cały czas uczyli jeździć konno.

Jakie są pańskie związki z firmą Sparrow? Po wybuchu afery z Tomaszem Kammelem i Katarzyną Niezgodą pojawiły się pogłoski, że był pan wykładowcą z ramienia tej agencji.
Nigdy nie prowadziłem żadnego wykładu organizowanego przez Sparrow. Oczywiście, że znam Tomka i Ewę Wróbel, która jest szefową tej firmy i był taki moment, kiedy wiele osób z telewizji myślało, że taka agencja będzie potrzebna, by nas reprezentować. Miała się ona nami opiekować, ale nie prowadziłem żadnego szkolenia dla żadnego z tych banków, o których mowa w tej sprawie.

Czy był pan przyjęty na audiencji przez Benedykta XVI?
Na audiencji nie, ale kiedyś przeprowadzałem wywiad jeszcze z kardynałem Ratzingerem. I zrobił na mnie wspaniałe wrażenie. To jest bardzo ciepły, życzliwy człowiek. Bardzo cierpliwie i uważnie słuchał moich pytań. Był niezwykle ciekawy, wypytywał o mnie, o to, co robiłem jako dziennikarz, o telewizję. To jest taki temperament, który lepiej się sprawdza w takim kameralnym spotkaniu niż w kontaktach z tysiącami czy milionami ludzi.

A jak pan wspomina swe kontakty z Janem Pawłem II?
Były takie momenty, kiedy mogłem podejść, uklęknąć przed papieżem, pocałować pierścień, ale to nie była sytuacja rozmowy. Nie spotkałem w życiu człowieka o tak przenikliwym spojrzeniu. To było doświadczenie wszystkich ludzi, którzy przychodzili na środowe audiencje generalne. Każdy, z kim potem rozmawiałem, miał wrażenie, że przez te 10 - 20 sekund był dla Jana Pawła II jedyną na świecie osobą. To było zupełnie niezwykłe.

Rozmawiała Iwona Aleksandrowska
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Najczęściej komentowane

«