Listkiewicz: Leo nie dostanie odszkodowania
Były prezes ujawnia szczegóły kontraktu Leo Beenhakkera. Michał Listkiewicz wie najlepiej co jest w nim zawarte, bo to on go podpisywał. "Nie ma słowa o odszkodowaniu. Ani jednego zdania nie ma na temat odszkodowania. Dlatego mnie bardzo dziwi, że wszyscy mówią, nie czytając kontraktu. Nie ma ani jednego słowa o odszkodowaniu. Jest to normalna umowa o pracę" - mówi Listkiewicz w Pytajniku DZIENNIKA.
- Listkiewicz: To Lipiec kazał zwolnić Janasa
- Trener z Izraela następcą Leo Beenhakkera
- Boniek zdradza tajemnice Platiniego?
- Lato zdradził, kto będzie następcą Leo
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 23°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Beenhakker wyraźnie się wypalił jeśli chodzi o pracę z reprezentacją. No skoro nie przyjeżdża na najważniejsze mecze, czy to finł Pucharu Polski, czy to mecz Legii z Wisła. Widać, że po prostu już tej chemii zaczęło brakować. Czy nie było błędem, że pan przedłużył ten kontrakt z Beenhakkerem jeszcze przed mistrzostwami Europy, bo to mniej więcej od tego momentu się zaczął ten zjazd? To wszyscy zauważają, to wszyscy widzą i sam Beenhakker mówi, że ma dosyć Polski, dosyć polskich dziennikarzy, wszystkiego co się tutaj dzieje.
To prawda, on się bardzo zmienił. On się bardzo zmienił, gdzieś właśnie ten ogień w nim się trochę jakby, może nie wygasł, ale przygasł. To nie jest Leo ten pełen takiej werwy, entuzjazmu. Nie chcę dochodzić, po czyjej stronie jest wina. Pewnie każdy trochę jest winien. Ja zaryzykowałem. Czas pokaże, czy to ryzyko opłaciło się czy nie. Po prostu postawiłem na Leo, żeby prowadził nas aż do... żeby jego ostatnią imprezą były mistrzostwa świata. Ja wierzyłem, że tak będzie.
Czy trzeba było mu dawać pozwolenie na pracę, doradzanie, czy też w czasie wolnym - jak on to nazywa - co jest naprawdę niezdefiniowane...
No nie, to już nie do mnie pretensja.
No właśnie, ale pan mu pozwolił na coś takiego. Pozwolił pan raz na moment.
No raz, tak, na tydzień. Natomiast .w tej chwili, ta dalsza sprawa, to ja już nie biorę za to odpowiedzialności.
Ale gdyby był pan prezesem, dopuściłby pan?
Wtedy nie było żadnego problemu, bo to chodziło o dwa mecze, o tydzień, kiedy nic się nie działo. Natomiast rzeczywiście uważam, że Leo Beenhakker powinien być na finale Pucharu Polski, na meczu Wisła - Legia bezwzględnie. To nawet nie chodzi o oglądanie, bo czasami lepiej się ogląda na wideo i w jakimś małym gronie i analizuje, ale nawet o pokazanie opini publicznej, kibicom, piłkarzom na boisku, że najważniejszy trener w Polsce - bo zawsze trener reprezentacji jest najważniejszy w Polsce - jest, interesuje się. Każdy, kto wyjdzie na boisko, ma szansę pokazania się kibicom, że nie chowam się gdzieś. Także moim zdaniem tu Leo zrobił błąd.
Czy to nie jest tak, że on odgrywa się na działaczach PZPN-u, na samym prezesie, że kpi sobie w żywe oczy, robi co chce, nie przyjeżdża na ważne spotkania no i oni nie mogą nic zrobić. Właśnie dlatego, że pan podpisał tak dobry kontrakt z Beenhakkerem i jest po prostu nienaruszalny.
Jest naruszalny. Właśnie tutaj też legendy krążą. Każdy kontrakt nasz jest naruszalny.
Ale odszkodowanie jest...
Nie ma słowa o odszkodowaniu. Ani jednego zdania nie ma na temat odszkodowania. Dlatego mnie bardzo dziwi, że wszyscy mówią, nie czytając kontraktu. Nie ma ani jednego słowa o odszkodowaniu. Jest to normalna umowa o pracę. Normalna umowa o pracę i jest kodeks pracy, są sądy pracy. No oczywiście to moja też jest wina, ale myślę, że i moi następcy też mogli ten mój błąd przynajmniej naprawić, żeby obecność na najważniejszych meczach - wskazać na których - wpisać jako obowiązek pracownika. Wtedy pracownik, który nie stawia się w miejscu pracy, tam, gdzie jest to ustalone, ponosi określone konsekwencje. Leo Beenhakker podlega polskiemu prawu pracy tak samo, jak pani Wacia, która dba o czystość biura PZPN.
No dobrze, to nie stawia się do swojej pracy.
Tak, ale nigdzie nie jest napisane, że on musi być na tym meczu. On mowi, że on ma natychmiast przekaz i analizuje, także to w tej chwili... myślę, że w tej chwili nie ma co już cięciwy napinać. Trzeba się skupić na tych meczach, które nam pozostały.
Właśnie, trzeba się skupić, a tu widać, że trener się nie skupia, skoro jest na meczach Alkmaar i Feyenoordu i realizuje trannsfery, a nie myśli o polskiej reprezentacji.
No tak, ale dla nas najważnejsze, żeby z polską reprezentacją w czerwcu i w sierpniu tak dobrze popracował - bo są trzy mecze towarzyskie - żeby przygotować drużynę na jesień. Leo jest zbyt wytrawnym i doświadczonym człowiekiem, żeby nie zdawać sobie sprawy, że jeżeli da plamę w meczach jesiennych, to jego trenerskie CV bardzo na tym straci.














































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!