Palikot: Poszedłbym na piwo z prezydentem
W parlamencie jest może nawet więcej gejów niż w całym kraju. A im bardziej konserwatywna partia, tym więcej takich ludzi - twierdzi Janusz Palikot. Poseł zdradza też, że poszedłby na piwo z Lechem Kaczyńskim. Przeczytaj resztę odpowiedzi polityka udzielonych w "Pytajniku DZIENNIKA" na pytania zgłaszane przez internautów.
- Palikot lubi rozebrane dziennikarki
- Prezydent nie pozwie Palikota
- Palikot: Poprę projekt Ziobry, ale sensowny
- Zadaj pytanie Januszowi Palikotowi
- Schetyna: Tusk jest niezastąpiony
- Palikot o alkoholizmie... tym razem w PiS
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 23°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Budzący duże emocje swoimi wypowiedziami poseł Platformy Obywatelskiej Janusz Palikot był pierwszym gościem "Pytajnika DZIENNIKA" - wspólnego przedsięwzięcia DZIENNIKA i dziennika.pl. Przez dwa dni zbieraliśmy na naszym forum pytania od internautów. Posłowi w ich imieniu zadawał je zastępca redaktora naczelnego DZIENNIKA Michał Karnowski.
p
Michał Karnowski: Dostaliśmy od internautów prawie sto pytań do pana. Zatrzymanie Henryka K., członka zarządu PZPN - co dalej?
Janusz Palikot: Nie wierzę w to, że taki poziom korupcji - bo jest iluś tam już oskarżonych, zatrzymanych albo podejrzanych - nie wiązał się z podjęciem wyborów tych ludzi. Istota
tego mechanizmu korupcyjnego polega na tym, że wzięcie udziału w międzynarodowych zawodach wiąże się z ogromnymi pieniędzmi. Warto więc znaleźć się wśród tych, którzy dostaną tych
kilkadziesiąt milionów.
Czyli był system "działkowy"?
Tak. Ktoś musiał to porozprowadzać.
Niemożliwe, by ktoś na dole brał pieniądze, a ci na górze bezradnie się przyglądali.
Nie wiem, czy akurat Listkiewicz brał w tym udział i tego nie przesądzam, ale jak widać po ostatnim zatrzymaniu, sprawa musiała dotyczyć większego kręgu osób.
Czy Platforma Obywatelska za pomocą prokuratury wydała niedokończoną jeszcze wojnę PZPN?
W jakimś sensie tak. PO dała zielone światło prokuraturze i innym: urzędom skarbowym, organim samorządowym. Tym, które mogą coś w tych sprawach zrobić. Wcześniej było od tego tylko kilku
prokuratorów, dzisiaj mamy do sprawy PZPN zespół, jakiego wcześniej nie było. Nie chodzi oczywiście tylko o ambicję pokonania czy nie pokonania PZPN, ale o wyjaśnienie procederu, który od
wielu lat miał miejsce i określenie, jaki był faktyczny poziom korupcji. Prokuratura musi mieć odpowiednią siłę żeby móc się zmierzyć z taką skalą patologii. I w tym wymiarze jest to
zagadnienie polityczne.
Premier też powinien się zbadać
Drugą sprawą, o którą pytają internauci, jest tzw. ustawa w sprawie zdrowia prezydenta, czyli proponowana przez pana zmiana ustawy o informacji
publicznej.
Nie tylko o zdrowie prezydenta, ale i premiera. Systematycznie jestem pytany o dane na temat stanu zdrowia prezydenta, bo przecież obiecałem to ujawnić. Legislacyjnie ta sprawa jest dosyć trudna
do zrealizowania. Jest to pytanie o relację między ochroną dóbr osobistych a podaniem tej wiadomości do informacji publicznej. W toku prac nad ustawą okazało się, że ustawa nie dotyczy tylko
dwóch osób- prezydenta i premiera, lecz czterech najważniejszych osób w państwie: marszałka sejmu i senatu.
Czy ma pan poparcie Platformy w tej sprawie? Prawnie przeszedł pan tę drogę samodzielnie, a co z poparciem politycznym?
Jak zawsze i to robię samodzielnie. Zmuszę ich do poparcia. Jednak to media mają największą chcęć zaspokojenia wiedzy w tej sprawie.
Ja nie mam takiej chęci.
Ale będzie się o tym mówiło.
Premier też?
Premier też, bo sam to przedstawił prezydentowi. Miałby być to raport w sprawie zdrowia przedstawiany co roku. To rozporządzenie określałoby, jaki zakres powinny mieć te badania. Jestem za
tym, by wszystko było precyzyjnie formułowane. Oczywiście to także walka o pewien standard. Wiem, że w Polsce wielu jest przeciwnego zdania, a w Europie nie jest to powszechne. Zobaczymy, jak
sprawa się potoczy. W komisji prace będą trwały dwa- trzy miesiące, później zapis trafi do marszałka, do czytania, będzie debata publiczna. Poprosiliśmy o opinię rzecznika praw
obywatelskich, dwóch profesorów rzeczoznawców zajmujących się relacjami zakresów dostępu do informacji i ochrony dóbr osobistych. Z tego powstaje już dodatkowy materiał, który później
przełoży się na ostateczny kształyt ustawy. Także jesteśmy dopiero na początku dyskusji ustawowej.
Jak stać się milionerem
Najbardziej podoba mi się takie pytanie: "Niech pan zdradzi, jak z absolwenta filozofii w parę lat można stać się biznesmenem i bogaczem?
Próbowałem, nie wyszło i mam kompleks niedojdy".
W dawnych czasach Tales - jeden z pierwszych filozofów, o którym dziś się uczy w szkołach - dorobił się wielkiego majątku kupując tłocznię oliwek w okresie nadwyżki produkcji. To tak jak
dzisiaj z jabłkami. Za czasów Talesa ta produkcja się nie opłacała, bo były bardzo niskie ceny. Tales skupił wszystkie tłocznie. Rok po tym był nieurodzaj i ceny oliwek były bardzo wysokie.
Tyle o Talesie. W Japonii i w Stanach Zjednoczonych przez ostatnich dzisięć lat była tendencja aby do zarządzania instytucjami finansowymi brać ludzi z filozofią. Studia filozoficzne były
pożądanym elementem jako jeden z ukończonych fakultetów ukończonych przez bankowców.
Nie jest ważne czy po filozofii, czy po politologii. Gdzie dzisiaj można szukać biznesu?Myślę, że przedsiębiorczość wynosi się już z domu. Trzeba odróżnić dwie katregorie ludzi- menedżerów, którzy są wyszkoleni na uczelni oraz przedsiębiorców, którzy tworzą nową firmę, nową usługę, w ogóle nową jakość. Jest to moim zdaniem nie do nauczenia w szkole. Amerykanie zresztą już to zbadali i podali, że w każdym społeczeństwie jest tylko pięć proc. ludzi przedsiębiorczych od urodzenia. To widać nawet w więzieniach albo w systemach totalitarnych, gdzie też są takie jednostki. Ale jest też 15 proc. tych, którzy się stają przedsiębiorczy w pewnych warunkach, gdy tylko państwo wspiera samą przedsiębiorczość.
Stają się oni przedsiębiorczy przez praktykę. Oczywiście zawsze pojawia się pytanie, czy rządy poszczególnych krajów są w stanie tworzyć takie warunki działania żeby do tych pięciu proc. przedsiębiorców, którzy zawsze będą, dołączyć pozostałych 15. Gdy już jest 20 proc. aktywnego społeczeństwa, które jest w stanie pracować samo dla siebie, a nie dla innych, to właśnie ten stan powoduje bardzo szybki rozwój. Teraz zajmuję się właśnie tym, by nie zmarnować ludzi, którzy mają szansę zostać przedsiębiorcami.
Gdzie dzisiaj szukałby pan biznesu?
Oczywiście w usługach internetowych. Kilka lat temu jeżdżąc po Polsce napisałem dla "Tygodnika Powszechnego" cykl: "Pomysł na
biznes nie mając pieniędzy". Wtedy opowiadałem na spotkaniach o stronie internetowej, na której oceniano lekarzy. Np. osoba pochodząca z Wrocławia przez kilkanaście miesięcy zbiera
informacje od obywateli o lekarzach i z czasem powsaje baza lekarzy na skalę całego kraju. Coś w rodzaju Nasza-klasa.
W ogóle cała sfera informacji- zbieranie informacji, przetwarzanie ich- może być dla ludzi bez pieniędzy, ponieważ jest łatwa do zrealizowania (choć nie zawsze biznes się udaje). Proszę sobie wyobrazić, że w moim rodzinnym Lublinie nie ma dobrego przewodnika. Gdyby ktoś zrobił zdjęcia miejsc w Kazimierzu, gdzie chodziła na spacery Kuncewiczowa, gdzie miały miejsce ciekawe zdarzenia, to byłby to ciekawy pomysł na pieniądze. Do Lublina każdego roku przyjeżdża sto tysięcy ludzi i jest tam przez około trzy godziny. A wszystko przez to, że nikt im nic nie proponuje w ani w hotelach, ani restauracjach. Brakuje tam ludzi wiedzących o wielkich postaciach kultury tamtego terenu.
Czyli trzeba po prostu rozglądać się wokół siebie.
Tak, należy patrzeć, gdzie jest luka. Skoro np. do Lublina przyjeżdża sto tysięcy Żydów zwiedzających, to niech zostawią po dziesięć dolarów od osoby, a w sumie ma się milion do
zarobienia w kieszeni. Ja o tym ciągle mówię, ale spotyka się to z dziwnym oporem. Polska kulturowo nie jest nastawiona na usługi. Właśnie dlatego, że w naszej mentalności podawanie,
usługiwanie komuś jest szlachecko głęboko blokowane, co trzeba powoli odblokowywać. Trzeba uczyć Polaków myśleć w kategoriach produktu.
Kolejne pytanie od internauty: Czy uważa pan, że robi pan dobrą robotę? Nie jestem ani za PiS, ani za PO, ale czuję niesmak po pana wystąpieniach. Jak pan myśli, dlaczego?Zdaję sobie sprawę, że niektóre moje wypowiedzi na temat Gdańska, PZPN czy innych spraw mogą być dla ludzi tak bardzo mieszczańsko, tradycyjnie i "po Bożemu" wychowanych nie do przyjęcia. Szanuję to.
Palikot zatrzyma Gowina
Kolejna osoba, która podpisuje się "Mgr" pyta - Czy może mi pan obiecać, że niezaprzestanie pan swojej działalności, nie przestanie pan mówić o prezydencie, że
zacznie pan rozważać możliwość oskarżenia prezydenta o działania niedemokratyczne i szkodzące Polsce, nie dopuści pan do przyjęcia projektu Gowina, że przyspieszy pan uchwalenie ustaw z
komisji Przyjazne Państwo? Niektórzy widzą w panu polityka, który ma zmienić kształt Platformy, ale bliskim lewicy - czy ci pytający mają rację?
Tak. Mogę powiedzieć, że jestem demokratycznym liberałem.
Lewicującym społecznie.
Tak. W tym sensie jest mi bliżej do lewicy niż do Gowina.
A chce pan ciągnąć Platformę w tym kierunku?
Chcę w którymś miejscu zatrzymać Gowina żeby nie zdominował całej Platformy.
Pytanie od "Wiśni": Czy próbował pan kiedyś spojrzeć na siebie oczami innego człowieka i to, co pan zobaczył było dla pana do zaakceptowania? Urządza pan cyrk z
przekonania, czy tylko daje się wysługiwać Tuskowi i Platformie?
Zawsze przeglądam się w oczach mojej żony. Żeby być osobą, musi się umieć wyjść ze swojej skóry. Wydaje mi się, że ja potrafię to robić. Często
pojawia się zarzut, że jestem naumyślnie wykorzystywany przez Platformę. Nawet jeśli są to moje spontaniczne zachowania, to później PO się orientuje i zaczyna mi podrzucać tematy abym
zwracał sobą uwagę, lub redagował dyskusję. Wczoraj powiedziałam, że sekretarz Schetyna popełnił błąd mówiąc, że "oficer BOR, który prowadził samochód wiozący
Komorowskiego, miał prawo jechać szybko". Grzegorz Schetyna- świetny wicepremier i dobry minister- popełnił błąd.
Platforma dała się złapać na tym, na czym łapano PiS- kolega, więc stosujemy inny standard.
Właśnie. On po prostu nie poradził sobie z tym pytaniem.
Czy prawdziwa jest teoria, że pana akcje przykrywają informacje niekorzystne dla PO? Jeśli jest to prawda, to kto dzwoni do pana z takimi poleceniami?
Nie ma takiej osoby i nikt do mnie nie dzwoni, a moi jedyni pijarowcy to Jarosław i Lech Kaczyńscy. Zawsze odzywam się wtedy, gdy chodzi o jakąś wartości. Napewno nie mam na myśli
przyciągnięcia na chwilę opinii publicznej.
Dlaczego show w polityce osiągnął tak duże znaczenie i widać, że pan świetnie się w tym odnajduje?
Moja rola narodziła się całkiem naturalnie. Po prostu dzisiaj media już nie opisują świata, nie szukają prawdy, a jedynie sprzedają wiadomości. Zupełnie
tak samo jak sprzedaje się kotlety czy colę. Jeśli ktoś się na to obraża, żałuje, że żyjemy w XXI wieku, to nic na to nie poradzimy. Taka jest natura dzisiejszego świata. Dlatego w
przekazywaniu komunikatów nawet na temat wartości, trzeba się posługiwać narzędziami, które współcześnie funkcjonują. Opinie, według których dzieje się coś strasznego, bo psuje się
poziom debaty, przypominają mi narzekania z żartów o dzieciach.
Nie chcę być ministrem
Byłem na spotkaniu z panem w Zamościu, na którym były tłumy - pisze internauta - jak pan to robi, że tyle osób przychodzi na spotkania? To się też potwierdza z dziennikarskiej
obserwacji.
To rzeczywiście jest szok. Rok temu podczas kampanii było ze dwanaście osób na moim spotkaniu. Były też ze dwa spotkania, na które nikt nie przyszedł. Ale teraz są też takie, na których
jest trzysta osób lub absolutne tłumy.
To jest kapitał polityczny. Zabawa zabawą, ale czasami wystarczy kilka drobnych korekt żeby pana działania zaczęły być całkiem poważne. W głębi pana przekaz jest całkiem poważny.
Mówi pan np. że PO powinna być trochę inna, że ma pan inną wizję. Dziś mamy w Polsce partię liberalno - konserwatywną jak Platforma, konserwatywno- narodową jak PiS. Nie ma natomiast
poważnej, liczącej się partii liberalno - lewicowej.
Oczywiście, że tak. Jadnak ostatnie trzy lata w PO wiele mnie nauczyły.
Jak to się stało?
Nie myślę w zbyt odległych kategoriach o swojej roli. Wszystko się bardzo szybko zmienia. Jak wstępowałem do Platformy, to nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że niedługo nastąpią rządy
LPR i Samoobrony.
Co pan zrobi z tym swoim kapitałem politycznym? Czy użyje go pan kiedyś samodzielnie? Nie, dobrze się czuję w Platformie. Bardzo cenię Donalda Tuska, jego wystąpienie z okazji 25- lecia wręczenia Pokojowej Nagrody Nobla Lechowi Wałęsie. Piękne przytoczył Tischnerowskie znaczenie solidarności, z którego wynika, że wolność jest do zniesienia. Wolność sama w sobie jest nie do wytrzymania, bo jest za dużym ciężarem danym przez Boga czy przez naturę żebyśmy sobie z nią poradzili.
Z taką energią i wolą dodoprowadzania spraw do końca powinien pan zostać ministrem np. infrastruktury, bo mielibyśmy już porządne drogi, choć widać, że znacznie bardziej interesuje
pana sfera kultury i sztuki. Czy nie rozważa pan wariantu ministra?
Nie, to nie jest sygnał do dalszego ciągu takiej kariery. Boję się takiego stanowiska, bo to oznaczałoby realne problemy. Ministerstwo infrastruktury chyba sobie poradziło- od przyszłego roku
wszystko ruszy.
Walka z absurdami i kryzysem
Pytanie internauty: Dlaczego mąż opiekujący się niepełnosprawną żoną aby otrzymać świadczenia pielęgnacyjne, musi się z nią rozwieść?
Szczegółowo nie znam tej kwestii, chociaż są u nas absurdy polegające na tym, że niektóre świadczenia przysługują tylko samotnie żyjącym, a nie małżeństwom. Mogę powiedzieć tyle, że
narazie zajęliśmy się tylko kwestiami ZUS, inspekcji pracy. W komisji Przyjazne Państwo umówiliśmy się, że przez pierwszy rok nie poruszymy żadnych spraw, wobec których członkowie komisji
różnią się między sobą. Trzeba ustalić wspólny mianownik, a to trwa.
Czy pana komisja jest w stanie zmienić zasadę obowiązującą dotychczas, która nakazującą wliczać do przychodów fakturę sprzedaży w momencie jej wystawienia, a nie w momencie
zapłaty? Dzisiajsza zasada promuje firmy nieuczciwe.
W tej sprawie zrobiliśmy mały krok na przód. Ten, kto wystawił fakturę, nie może odliczyć VAT-u od tej faktury, dopóki nie zapłaci. I to mobilizuje.
Jednakże nie ma sytuacji, w której jeśli mi ktoś nie zapłacił, to ja nie muszę płacić VAT-u. Sprawdziliśmy, tego nie ma nigdzie w Europie.
Podsumowując: wystawiam fakturę, płacę VAT, ale ten, kto bierze fakturę, może sobie odliczyć podatek dopiero, gdy mi zapłaci.
To przynajmniej nie rozwala całego systemu. Jest pewne ryzyko nadużyć.
Wicepremier Zyta Gilowska mówiła w wywiadzie dla DZIENNIKA, że rząd powinien obniżyć VAT, bo to metoda na kryzys.
Nie wiem. Moim zdaniem stawka VAT nie jest w tej chwili problemem. Problem tkwi w kontroli nad bankami i brak zaufania między bankami a klientami. Banki nie przyzjaną kredytów, bo nie mają
pewności, co będzie z ich partnerami i nie wiedzą, jakie są poszczególne grupy w bankach na arenie międzynarodowej. Taki brak zaufania obejmuje sferę psychologiczną. Rząd podjął pewne
działania, być może za małe i trzeba je będzie kontynuować. Przy czym stabilizacja sytuacji na świecie będzie też wspierała ten mechanizm. Druga bardzo ważna rzecz, to za wysokie stopy
procentowe.
Będziemy żyli ciężkich czasach?
Tak.
Jak bardzo ciężkich? Tak jak w 1998, 99, tak jak w Rosji czy w jeszcze gorszych?
Nie, może nie aż tak. Polskę kryzys dotknie w najmniejszym stopniu. Po pierwsze dlatego, że mamy duże środki europejskie, których inne kraje nie mają i w relacji do naszego produktu krajowego
brutto, to naprwdę wiele pieniędzy. One zamortyzują i dadzą półtora proc. wzrostu. I to tylko ze względu na środki europejskie. Jeżeli do tego dodamy fakt, że wchodzimy w kryzys z bardzo
wysokimi wynagrodzeniami oraz w proces wyhamowywania gospodarki, czyli odczuwania przez ludzi, że kolejna grupa ludzi nie ma pracy lub zarabia mniej nie będzie tak trwały, jeśli w międzyczasie
świat się ustabilizuje, to nie boję się tego, że Polska będzie miała kłopot. Ale jeśli okaże się, że na świecie nic się nie będzie działo przez przyszły rok, wówczas te czynniki
będą do nas przypływały.
A czy te negatywne czynniki mogą nagle tąpnąć, czego się wszyscy boją?
Nie. Mamy kilkanaście miliardów nadwyżki.
30 miliardów jeszcze za Marcinkiewicza było tzw. kotwicą budżetową.
To akurat się udało, ale to zrobił świat, rynek. No i rządy. Wszyscy razem nad tym pracowaliśmy. To daje tę gigantyczną nadwyżkę. Boję się natomiast czegoś innego. Rosja jest w bardzo
trudnej sytuacji, bo za kilka miesięcy kończy swoje rezerwy i musi wywołać wojnę, bo to dla niej jedyne wyjście. Przewiduję konflikt w Gruzji i na Ukrainie wywołany przez Rosję w celu
wytłumaczenia społeczeństwu rosyjskiemu, dlaczego jest aż tak źle.
Druga motywacja Rosji, to objęcie Morza Czarnego obszarem konfliktu i zablokowanie dostaw surowców, co byłoby dla niej korzystne. Rosja zmiejszy oferty i podniesie ceny. I administracja amerykańska i europejska zdaje się jest tego coraz bardziej świadoma. Trudno, że większą rolę w tej sprawie odgrywają sentymenty. Rosji jest na rękę nakręcanie konfliktu z Europą. Dlatego jest ważne, by utrzymać ją w jakimkolwiek dialogu.
"Moja komisja wysłucha i Ziobry, i biskupa"
Jestem młodym człowiekiem. Niedawno wróciłem z emigracji, mam doskonały pomysł na interes i chciałbym go zrealizować. Niestety, minęły już dwa miesiące, a ja walczę z papierami -
pisze "Kamil84".
To nie jest kwestia ustawy. Od pierwszego stycznia wchodzą w życie nowe projekty ustaw. Do końca nie wiemy, które z nich wejdą w życie. Zrobimy w tym roku kolejnych sto, co z czasem będzie
odczuwalne i będzie trochę łatwiej. Poza wszystkim, jest jeszcze ogromny problem mentalnościowy w relacjach obywatel- urzędnik. W Polsce układ ten jest nadal agresywny, a nie partnerski z bez
podejrzeń o korupcję, ze wszystkimi złymi elementami stworzonymi za PRL. I to wciąż dominuje. Owszem, są banki uprzejme, ale jeszcze nam potrzeba żeby były otwarte różne biura obsługi
mieszkańców w samorządach - by były szyby, a nie zamknięte pokoiki. Muszą też być możliwości oprogramowania samorządów żeby można było wprowadzić system elektroniczny. Wszystko po to,
by wypełniać druki przez komputer bez chodzenia do tzw. okienka.
Rzetelnie zrobiona ustawa zrobiona z lobbystami z sieci handlowych podszywającymi się pod organizacje.
To bolszewicka teza. Henryka Bochniarz, która jest w radzie nadzorczej Boeing International...
Jest ustawa dotycząca Boeinga. Bochniarz przychodzi jako konfederacja Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych i nie mówi, że przy okazji pracuje w Boeingu. Komisja tego nie wie?
Problem w tym, że nie powiedziała, że jest pracownikiem firmy, która ma na tym zarobić.
Dyskusyjna jest teza, że na tym zarobi. Nawet gdybym się dowiedział, że ktoś jest z Tesco przy naszych pracach. Mieliśmy 114 ludzi z organizacji
społecznych i każda z nich gdzieś pracuje. Oczywiście przychodzą również we własnym interesie.
I z tego zaczęła się debata o lobbingu. To miała być czysta gra, a nie osoba mówiąca, że jest z konfederacji, a będąca z Tesco.
Byłoby lepiej, gdyby taka osoba to powiedziała i apeluję do wszystkich, by o tym mówić.
Niech pan zażąda więcej ludzi, którzy będą sprawdzać, skąd jest dana osoba.
Problem polega na tym, że ja biorę odpowiedzialność polityczną i nie obchodzi mnie czy to jest Ziobro, facet z Tesco czy Sławoj Głódź. Każdy z nich może do nas przyjść.
Sąd odegrał się na Ziobrze
Na ile wycenia pan mieszkanie Zbigniewa Ziobro?
Nie wiem, jakie są parametry tego mieszkania. Może być między 300 a 600 tysięcy. Trudno ocenić, bo trzeba być w tym konkretnym miejscu i zobaczyć, jakie
ono jest.
Czuje pan, że sędzia przesadził z wyrokiem Ziobry, bo to jednak drakońska suma.
Nie. Ziobro wykończył transpantologię w Polsce, tak samo kardiochirurgię w MSWiA, bo nie odbyło się ileś zabiegów. Ziobro ma w tym swój udział. Niech pan sobie wyobrazi, że jakiś minister
nazywa pana mordercą, którym pan nie jest, wraca pan do domu- do żony i dzieci.
Czy nie jest tak, że sąd trochę się odgrywa?
Trochę tak.
Wiadomo, że był spór świata prawniczego z ekipą pisowską.
Bankructwo i tak dopada każdego, np. Krauzego.
Krauze ma kłopoty?
Wszyscy wiedzą, że sprzedaje obrazy itd. i jest w naprawdę trudnej sytuacji. A co do Ziobry, to chcę powiedzieć jeszcze jedno. To nie będzie kosztowało 300 tysięcy, ale w granicach stu. Poza
tym mam pomysł, jak to przeprowadzić trochę inaczej. Ale nie powiem panu jak.
"Współczuję prezydentowi"
Czy nie macie panowie z PO wyrzutów sumienia - pyta ELX - kopać prezydenta i kolegów z PiS? Przez cały rok szukacie na nich haków, macie z tego uciechę i satysfakcję.
Nie przeszkadza mi? Ja prezydentowi współczuję. Jego los jest naprawdę tragiczny, bo ma takiego brata i rolę, która go przerosła. Co do Pawła Poncyljusza, to traktowałem go jak człowieka z
PiS tak samo jak moich kolegów z Platformy.
Ale Poncyljusz chyba stał przed wyborem - albo PiS, albo Przyjazne Państwo.
Pytanie, czy ktoś chce być w formacji, która stawia takie dylematy. Miał prawo wystąpić z komisji, ale brać udział w takiej hecy i przyklejać mi etykietę przymykającego oko na
lobbystów... To jest nie fair po dziesięciu miesiącach współpracy.
Gdyby to pan był prezydentem i miał przeciwko sobie takiego człowieka jak pan, jak by się pan zachowywał? Prezydent trochę nakręca biorąc wszystko na serio.
W takich sytuacjach powiedziałbym: "Panie Palikot, chodźmy na piwo i pogadajmy, o co chodzi. Proszę przyjść do mnie, do kancelarii prezydenta, bo nie wiem, o co panu chodzi."
Wtedy to Palikot ma problem.
I poszedłby pan na taką kolację?
Oczywiście, że tak. To jest jakiś sposób działania. Zastanawiam się, czy przypadkiem obu Kaczyńskim nie jest na rękę taki Palikot, który cały czas
cementuje ich twardy elektorat i wywołuje na ich scenę uniemożliwiając lewicy wejście w tę rolę.
Czy możliwe jest spotkanie z prezydentem, jeśli by było zaproszenie?
Tak.
Prezydentura to trumna polityczna
Kolejne pytanie: Jakie są pana aspiracje w życiu politycznym? Prezydentura?
Nie.
Co jeszcze pan wymyśli - dobre wyniki w sondażach, wzrost zaufania?
Jak będę prezydentem, to za trzy miesIące trumna i ja w trumnie politycznej.
Paweł jest taki mściwy?
Nie, nie. Paweł zawsze był kochany, ale jak za szybko i za daleko zaszedł.
Schetyna tego doświadczył. Za szybko się wybił.
Moje zadania to dokończyć prace komisji Przyjazne Państwo, popracować dla Platformy i wziąć udział w rywalizacji o przywództwo partyjne. Nie interesuje mnie fotel ministra, prezydenta czy
premiera - bardziej partii.
Niekoniecznie premiera, ale może lidera?
Tak.
Po odejściu Tuska w kampanii prezydenckiej albo na urząd prezydenta, chciałby pan być...
Chciałbym być jednym z liderów Platformy, ktrórzy by wpływali na jej ostateczny kształt.
A jeśli się da, to przewodniczenia Platformie?
Niewykluczone.
Filozofia Palikota
Który filozof polityki wzbudził pana największe zainteresowanie i dlaczego?
Teraz najwięcej czytam Platona. Świetna książka Cezarego Wodzińskiego "Logo nieśmiertelniości. Przypisy Platona do Sokratesa".
Pytanie było o filozofię polityki.
Platon. Oczywiście nie w odniesieniu do współczesności. Czytam różnych myślicieli amerykańskich czy francuskich. Zawsze też czytam wasz dodatek "Europa". Gdybym jednak
miał wymienić najważniejszą osobę, która nadal kształtuje moje myślenie, to Witold Gombrowicz. I chociaż nie jest to filozafia ani kwestie polityczne, to jednak Gombrowicz uformował mój
stosunek do myślenia o człowieku a zbiorowości lub narodu. W tym mieści się też moje myślenie o byciu z innymi obywatelami, tego samego narodu w stosunku do ludzi i o formach państwa. Wiem,
że jest to dalekie od określenia struktury państwowej. Jeśli jednak iść w tych kategoriach, to Hannah Arendt odpowiada mi bardziej niż ktokolwiek inny.
Kiedy spotkał się pan z największymi przeciwnościami losu? Jak pan sobie z tym radzi? Ciągle to miałem. Na początku lat 90. właściwie każdego dnia musiałem sobie z tym radzić. Tak fundamentalne sprawy dotyczą każdego człowieka. Jest niezbędne żeby myśleć: musi się pan spodziewać najgorszego, co może być następnego dnia. Ja tak żyłem. Przez lata wiele się dzięki temu nauczyłem i to mnie mobilizuje.
Myśl, że można stracić pracę ma mobilizować?
Ważne jest to żeby się nie oszukiwać. Nie przerażają mnie nawet najczarniejsze scenariusze, ale nie wolno siebie oszukiwać i udawać, że czegoś nie ma. Trzeba się temu przyglądać, bo
wtedy ze świata samo przychodzi do nas rozwiązanie.
Jakie jest pana stanowisko w sprawie legalizacji marihuany w Polsce?
Nie przeszkadzałoby mi, gdyby była taka legalizacja, ale nie będę się w to angażował, bo nie używam żadnych narkotyków. Nie przeszkadza mi jednak, gdyby ktoś chciał to zrobić. Nie
zaangażowałbym się w to, ponieważ nie wydaje mi się to ważna. Opinie specjalistów na temat szkodliwości marihuany są podzielone. Prawdopodobnie problem nie leży w dopuszczeniu czy
niedopuszczeniu, ale w ogóle w kształtowaniu ludzi i ich silnej osobowości. Dzisiaj większym problemem niż legalizacja marihuany jest to, że polska szkoła nie tworzy silnego człowieka w
sensie charakteru. Nie jest twórcza.
Absurdy polskiej polityki
Pana postulat wcześniejszych wyborów został odrzucony.
Myślałem o następnych latach pracy i o tym, co Platforma może zrobić dla Polski, jeśli prezydent będzie wetował ustawy. Nie da się tak żyć.
Dzisiaj koledzy temu zaprzeczają.
Emerytury specjalne są absurdalne. Wysiłek zrobienia tego metodami administracyjnymi będzie tak duży, że nie wystarczy już energii na inne rzeczy. Na szczęście dzisiaj prezydent zawetował
ustawy dotyczące służby zdrowia, pomostówki itd. Ale za chwilę, gdy rynek nas zmusi do zmian gospodarczych, będziemy w zupełnie innej sytuacji.
Bez upoprządkowania służby zdrowia Polska żyła przez dziesięć lat i trudno, da sobie radę do końca kadencji. Jednak jeżeli będzie się pogarszała sytuacja i trzeba będzie robić radykalne zmiany żeby utrzymać tempo wzrostu gospodarczego, a nic nie zapowiada wsparcia ze strony prezydenta, to czy wtedy też nie będziemy nic robili, tylko czekali do końca kadencji? Wiele zależy od sytuacji międzynarodowej, ale nie wiemy, jaka sytuacja będzie za rok.
Następne pytanie: Kto spłaci za nas 40 tys. zł kredytu, który zaciąglęliśmy na zakup mieszkania, jeśli zabierzecie mojemu mężowi emeryturę? Pozytywnie zweryfikowani gdyby mogli
przewidzieć, co ich spotka po 20. latach w praworządnym państwie, to nie zostałby w policji po weryfikacji, tylko szukaliby pracy gdzie indziej.
Platforma się wycofała z tego, że będą zmiany pozytywnie zweryfikowanych. Nie będzie zmian. Nie podoba mi się grzebanie w przeszłości i zajmowanie się tymi sprawami. Budujmy coś na
pozytywnych elementach naszej historii. Niech nasza polityka historyczna będzie taka, by najlepsze momenty poszły w ramki. Róbmy propagandę, która będzie pomagać. Nie podzielam takiego
kłócenia się dla siebie i patrzenia na to.
Czy naprawdę jest pan takim zaciętym homofobem? Co by pan zrobił, gdyby okazało się, że pana kolega z PO jest gejem? - pytanie z innej beczki.
Jestem bardzo tolerancyjny. Gejów jest tylu w parlmencie, co w całym kraju, a może nawet więcej. A im bardziej konserwatywna partia, tym więcej ludzi o
skłonnościach homoseksualnych. Skoro nie ma powszechnej tolerancji homoseksualizmu, to ludzie o innej orientacji chowają się tam, gdzie ich najmniej widać. Tak samo było z Żydami po
wojnie.
Zupełnie nie przeszkadza mi możliwość zawierania związków w sensie dziedziczenia. Powinny być takie same możliwości jak dla par heteroseksualnych. Natomiast jestem przeciwny zawieraniu małżeństw homoseksualnych w sensie cywilnym oraz adopcji dzieci przez te pary.
PO to partia antykatolicka, a przedstawiała się jako przyjazna ludziom wierzącym. Co jest prawdą? Teraz opowiada się za szeregiem rozwiązań sprzecznych z naukami Kościoła. psav Jeśli chodzi o in vitro, to trzeba wywarzyć między pewnym absolutyzmem wynikającym z nauku Kościoła i brakiem jakichkolwiek uregulowań w tej sprawie. Tam, gdzie pojawiają się fundamentaliści, tam się zawsze pojawiają elemanty społeczne. W tym sensie się tego boję.
Ale jak wiemy ta grupa jest w mniejszości. Jednak rekolekcje całego klubu parlamentarnego do czegoś zobowiązują.
Jest w Platformie całe mnóstwo ludzi, którzy cały czas w ramach PO o to walczą. Ta część PO jest bardzo konserwatywna.
Pytanie z budownictwa: Nowelizacja ustawy bardzo mnie rozczarowała. Pomimo wolności, państwo nadal chce myśleć za obywatela. Są w Unii państwa, gdzie wystarczy podręczny rysunek domu
aby móc rozpocząć budowę. Czy uważa pan, że ludzie są tak głupi, że będą budowali domy grożące zawaleniem?
Nie. My absolutnie ułatwiamy ten proces. Tylko, że ta ustawa jest jeszcze w senacie. Wprowadziliśmy kilkanaście zmian, senat zajmie się nimi być może po świętach, później ustawa trafi do
pana prezydenta i zobaczymy, co będziemy mogli zrobić.
A jak ktoś będzie próbował wybudować wieżowiec pod naszymi oknami, to zapytamy, gdzie prawo.
Muszą być warunki zabudowy postawione przez innych, które określają, co może zostać wybudowane. Pełnej wolności w tym momencie być nie może. Natomiast pytanie jest o to, jak uprościć
postawiony problem potrzeby zagospodarowania i jak określić dobre wzory. Mimo tego, że było w Polsce prawo budowlane jest dosyć rygorystyczne. Trzeba pewnego wysiłku państwa żeby promować
dobre wzory.
Gratuluję pomysłów - pisze Nina - trzymam kciuki za komisję i życzę odporności na uwagi oraz zniewagi malutkich wzrostem. Czy zamierza pan podjąć sprawę Polskich Linii
Lotniczych LOT? Zarząd wraz z ministrem Gradem robi wszystko żeby firma upadła i żeby cztery tysiące ludzi straciło pracę.
Nie znam tej sprawy. Muszę się z tym zapoznać.
Czy może się pan zainteresować tą sytuacją?
Mogę się tym zainteresować, chociaż nie ma możliwości żebym się w to angażował.
Pan premier zaobserwował, że jak pan coś powie niekonwencjonalnego, to później znka pan na trzy dni i wyłącza komórkę. Gdy komuś uda się do pana dodzwonić, wtedy żyje pan już w innym świecie, jest pan zajęty i nie wie pan, o co chodzi. Świadomie pan tak działa? Uważam, że nie mogę tego komentować. Po prostu robię wydarzenie i to jest świadome.
Wszystko sam pan wymyśla?
Dużo rozmawiam z ludźmi. Policjant, który z bratem wziął 16. i 15- letnią dziewczynę i wkładali im penisy do ust przystawiając do głowy pistolety to strasznie trudne sytuacje. Użyłem
wtedy kontrowersyjnych narzędzi żeby pokazać istotę tego barbarzyństwa. Podobnie jak Listkiewicz robił świństwo Polsce będąc szefem PZPN i bronił winnych zasłaniając się Euro 2012, bo
straci posadę. Zawsze robię mapę danej sprawy, wypisuję zagadnienia do skojarzeń i szukam klucza. I tak świńska głowa pasowała do tego, co robi Listkiewicz. Akurat ta koncepcja pojawiła
się w minutę. Czasami pytam ludzi, czy nie przesadzę i gdy mi odradzają, to tego nie robię.














































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!