Mandaryna: Warto było zoperować biust
O niezwykłej metamorfozie, stosunku do samej siebie i... operacji piersi - w Pytajniku Dziennika Marta "Mandaryna" Wiśniewska prezentuje swoje nowe "ja". Piosenkarka i tancerka zdradza kto stoi za jej wielką przemianą i powrotem do show biznesu. Oto Marta, jakiej nie znacie.
- Mąż Jennifer Lopez zaliczył paskudną wpadkę
- Zobacz Edytę Górniak i jej kaloryfer
- Wszystkie twarze Małgorzaty Foremniak
- Rusin jeździ autem za 300 tysięcy złotych
- Majdan dementuje: Nie ma żadnej Luizy
- Józefowicz wciąż przeżywa przegraną Nataszy
- Rosati tłumaczy się ze swoich romansów
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 23°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Aneta Slezak: Marto, gościem poprzedniego Pytajnika Dziennika był Tomek Jacyków. Na koniec miał możliwość zadania Ci pytania...
Mandaryna: Już się boję...
A niesłusznie. Tomek stwierdził, że zamiast pytać wolałby Ci pogratulować...
To miłe z jego strony, ale czego?
Tego, że byłaś Mandaryną, a stałaś się fajną kobitą. Często to ostatnio słyszysz?
Prawdę mówiąc, tak. Wiele ludzi mówi, że stałam się lepsza. Ja już bardzo tej wewnętrznej metamorfozy potrzebowałam. Tym bardziej cieszę się, że widać jej efekt.
Skąd się wzięła ta nowa Mandaryna? Co, a może kto stoi za tą przemianą?
To nie było tak, że któregoś dnia wstałam z myślą "czas na życiową rewolucje". To był raczej proces, do niektórych decyzji długo
dojrzewałam. Czuję, że ludzie mają do mnie teraz zupełnie inny stosunek, że wreszcie chcą wiedzieć na mój temat trochę więcej. Patrząc na mnie, nie widzą już tylko piórek w tyłku. Po
za tym każda kobieta w końcu dojrzewa... zwłaszcza kiedy z przodu pojawia się magiczna trójka. Ja zrobiłam rachunek sumienia.
Ile w tobie dzisiaj z tamtej Mandaryny?
Perypetie życiowe zdecydowanie odcisnęły na mnie piętno. Tamta Mandaryna była chyba bardziej beztroska. Kiedy zaczynałam karierę, to wydawało mi się, że jeśli coś mnie bawi, to inni też
mają z tego radość. Teraz wiem, że to bzdura. Wtedy wszystko mi się udawało, było lekko, przyjemnie i bez konsekwencji. Teraz we wszystko muszę wkładać mnóstwo energii, ciągle coś komuś
udowadniać. Kiedyś było porostu łatwiej.
Czytaj dalej na następnej stronie >>>














































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!