W rozmowie z "Wirtualną Polską" Liroy zapewnił, że gdyby był włodarzem miasta, nie zgodziłby się na próby blokowania przez radnych filmu "Kler":

Powinno się głośno mówić o wszystkich rzeczach, o wpływie, jaki kościół ma dzisiaj na władzę mówimy od wielu lat

Liroy dodał, że jako raper zajmuje się tą stroną pisania, która mówi o niewygodnych sprawach, dlatego uważa, że również taki temat, jak pedofilia i patologie w Kościele, powinien być poruszany. Tym bardziej, że on sam przypadków patologii wśród osób duchownych zna wiele:

Mógłbym przytaczać przykłady z rodziny dalszej i bliższej, ze znajomych, wiele przypadków, które są nie do pojęcia. Choćby ostatnie przypadki u mnie w regionie – mówił.

Raper i polityk dodał także, że próby cenzurowania sztuki nie mają sensu, bowiem ona i tak sobie poradzi:

Nie można sztuki zakazywać. Może ktoś się obrazić i nie pójść na ten film. Nikt nikomu nie każe. Sztuka przeżyje cenzurę, tylko pytanie, jaki jest sens w kneblowaniu ludziom ust?