Beata Kozidrak udzieliła wywiadu magazynowi "Wysokie Obcasy", w którym poruszyła temat swojego rozwodu. Piosenkarka zdradza, że choć lata małżeństwa były wspaniałe i wiele zawdzięcza mężowi, to w pewnym momencie poczuła, iż przyszedł czas na zmiany:

Zawsze byłam odważna. Na scenie i poza nią. Gdy doszłam do wniosku, że muszę coś w swoim życiu zmienić, zrobiłam to. Co nie oznacza, że to, co za mną, za nami, było złe i chcę o tym zapomnieć. Absolutnie nie. Ale ta cała sytuacja miała tez swoje dobre strony. Nagle okazało się, że podjęta przeze mnie decyzja jest ważna dla kobiet, które słuchają moich piosenek.

Okazuje się, że decyzja Kozidrak zainspirowała wiele kobiet do wprowadzenia zmian we własnym życiu:

Nie tylko dostałam z ich strony duże wsparcie. Okazało się, że zachęciłam je do zmian, o których dawno przestały marzyć. Przecież wiele kobiet przed pięćdziesiątką lub tuż po niej myśli, że ich życie jest na tyle poukładane i przewidywalne, że nie ma sensu niczego w nim zmieniać. Mają pieniądze, wychowały dzieci, zrealizowały się zawodowo. Może i nie są szczęśliwe, ale po co naruszać ten porządek? Brak im odwagi, by złapać wiatr w żagle i zawalczyć o siebie, być może ten pierwszy raz świadomie?

Niestety gwiazda przekonała się, że wciąż jest w Polsce wiele kobiet, które nie są w stanie zawalczyć o swoje szczęście, ponieważ jako ofiary przemocy domowej, nie mają gdzie zwrócić się o pomoc:

Ale jest też druga odsłona tej samej sprawy. Sytuacja kobiet za zamkniętymi drzwiami ich domów. Czytam o tym w mailach, które przychodzą do mnie od nieszczęśliwych, upokorzonych, bezradnych kobiet. Alkoholizm, przemoc domowa. Te żony i matki często są pozostawione same sobie, dopiero od niedawna mogą gdzieś zadzwonić, poprosić o pomoc prawną. A przecież często i tak ten mężczyzna-kat po powrocie z więzienia, rozpętuje im piekło na nowo, z dwukrotną siłą. W Polsce to wciąż temat tabu.