Kramer na planie miał odpowiadać za bezpieczeństwo młodziutkiej aktorki, dla której był to wówczas dopiero trzeci film. Eliza Dushku opisuje, jak Kramer powoli budował jej zaufanie, by pewnego dnia zabrać ją do swojego pokoju hotelowego. Tam miał się rozebrać, położyć się obok dziewczynki na łóżku i ocierając się o nią, doprowadzić się do orgazmu. Dushku dodaje, że nie doszło do penetracji, a ona sama była częściowo ubrana - cytuje aktorkę Filmweb.

Po wszystkim Kramer miał zagrozić, by 12-latka nikomu nie mówiła o tym, co się stało. Ta jednak poinformowała o sprawie rodziców oraz dwoje dorosłych osób przebywających na planie. Jedna z tych osób zainterweniowała, zwracając się bezpośrednio do kaskadera, ale nie informując o tym szerszego grona ludzi. Tego samego dnia Dushku miała doznać złamania żeber podczas kręcenia sceny kaskaderskiej i trafić do szpitala. Dziś aktorka utrzymuje, że jej zdaniem była to zemsta Kramera za to, że nie dochowała milczenia.

Joel Kramer natychmiast zaprzeczył oskarżeniom. Nazwał je przerażającymi kłamstwami i oświadczył, że jest zdruzgotany, ponieważ nie wie, jak się może przed nimi bronić po tylu latach. Kaskader twierdzi przy tym, że traktował Dushku jak córkę. Dodaje także, że nie było żadnego złamania żeber, a 12-latka doznała wówczas jedynie niegroźnego stłuczenia.

Rewelacje Dushku potwierdza jednak matka aktorki, która zarazem publicznie przeprosiła córkę za to, że wtedy jej nie obroniła. Głos zabrała również Sue Booth-Forbes, która na planie „Prawdziwych kłamstw” była prawnym opiekunem Dushku w zastępstwie jej rodziców. Kobieta potwierdziła słowa aktorki i wprost nazwała Kramera pedofilem. 

Reżyser James Cameron wyznał tymczasem, że nie miał pojęcia o całej sprawie, bo gdyby o niej wiedział, na pewno „nie miałby litości” dla sprawcy. Twórca „Prawdziwych kłamstw”, „Titanika” i „Avatara” podkreślił także, że wierzy we wszystko, co napisała Dushku i pochwalił aktorkę za odwagę.