Sadowska od lat pragnęła zrobić karierę w show-biznesie i śladem swojego idola wytatuowała sobie gałki oczne. Zapłaciła za to wysoką cenę - przestała widzieć na jedno oko i grozi jej całkowita ślepota. Okazuje się jednak, że wcale nie żałuje swojej decyzji.

Dziewczyna opowiedziała, jak wybrała salon, który cieszył się dobrymi opiniami. Jednak już podczas zabiegu przestała widzieć na jedno oko.

- Pomysł pojawił się pięć lat temu. Podobało mi się to. Kiedy byłam gotowa, zdecydowałam się na zabieg - powiedziała Sadowska. - Nie przestrzegano mnie. W internecie nie ma konkretnych zdań, że można stracić wzrok. Nie znalazłam też takich przypadków - dodała.

- Brałam pod uwagę ryzyko, bo tak naprawdę każda modyfikacja czy operacja wiąże się z ryzykiem. Bałam się trochę przed zabiegiem, ale przed spełnianiem marzeń ten strach zostaje gdzieś w tyle - oznajmiła.

Na pytanie, czy nie żałuje swojej decyzji, udzieliła zaskakującej odpowiedzi:

- Samej decyzji wytatuowania wzroku nie żałuję. Żałuję wyboru tatuatora (…). Przestrzegałabym kogoś, kto chce to zrobić pod wpływem chwilowej mody. Ale jeśli ktoś jest zdecydowany na sto procent, to poleciłabym wybór dobrego tatuatora.

Tatuator, który przeprowadzał zabieg Sadowskiej, ma w tej chwili postawione dwa zarzuty. Prokuratura oskarża mężczyznę o nieudzielenie natychmiastowej pomocy oraz spowodowanie uszczerbku na zdrowiu w postaci trwałego kalectwa.