- Nie mam nic do sympatycznego Radka Majdana, ani do skrzypiącej seksownie i z chrypką Rozenek. Zapozowali do polskich marzeń, współcześnie medialnych oleodruków - napisała Gretkowska. - Jezus nie mógł na nich być już słodszy, tak jak Radek elegantszy. A Matka Boska jak Małgosia bardziej wystylizowana. Oleodruki odstawały od ścian, przez co wszyscy święci pochylali się nad domownikami zaglądając im w życie. My pochylamy się nad życiem Majdanów w Dubaju. Biblijne palmy są, osiołka zastępują limuzyny. Gdyby pojawiło się Dzieciątko Jezus upozowane w sianku, Trzej Królowie, (a czemu by nie Sześciu, Ośmiu na bogato?) wkładaliby mu za pampersa jak w pedofilskim klubie dolarowe banknoty. No taki haj lajw - dodała.

Pisarka porównała również gwiazdorską parę do szatniarza i sprzątaczki, którzy spełnili swój wielki sen o sławie i bogactwie, a „kiczowata” sesja jest ich wyobrażeniem luksusu.

Wyraźnie dotknięta Małgorzata Rozenek-Majdan postanowiła publicznie odpowiedzieć Gretkowskiej.

- Kiedy jesteśmy krytykowani, nie robi to na nas większego wrażenia, bo jest to zaledwie promil wśród serdeczności z jaką spotykamy się na co dzień, ale kiedy upokarza się innych przy okazji wypowiedzi na nasz temat, po prostu musimy zareagować - napisała celebrytka.

- Martwi mnie też, na jaką kobietę wyrośnie córka pani Gretkowskiej, słysząc zapewne codziennie krzywdzące, wulgarne i niesprawiedliwe oceny innych ludzi w domu. Martwi mnie to, bo to z takimi kobietami będą mieli kontakt moi synowie, którzy od małego uczeni są, że należy z takim samym szacunkiem traktować pana ochroniarza otwierającego szlaban, jak i prezesa stacji, w której pracuję, że sprzątaczka ma taką samą godność jak pisarka, a szatniarz zasługuje na takie samo traktowanie jak socjolog, że ludzi niezależnie od tego, jaki zawód wykonują, jaki jest ich status materialny, gdzie mieszkają, w co wierzą, jaki jest ich kolor skóry lub przekonania - trzeba szanować tak samo - peroruje gwiazda.

Gretkowska znów się odniosła: - Nie wątpię, że ludzie Was lubią, też pisałam że nic do Was nie mam i wydajecie się sympatyczni. Nie piszę nic o Waszym życiu osobistym, uczuciach, o dzieciach, nawet nie wiedziałam, że je macie. Napisałam wyłącznie o sesji do której pozowaliście, rzeczywiście disneyowsko odjebanej. Posłużyła mi ona za ilustrację pewnych marzeń i aspiracji niektórych ludzi.

Konflikt z pewnością możemy uznać za otwarty.