Doda od kilku dni chwali się w mediach społecznościowych, że pojechała do Cannes jako producentka filmowa. Jej celem jest nawiązywanie cennych kontaktów z twórcami i aktorami, których zamierza ponoć ściągnąć do Polski. Gwiazda nie omieszkała także poinformować fanów, że pojawi się na czerwonym dywanie.

Jednak to, jak naprawdę wyglądała obecność Dody na słynnym czerwonym dywanie w Cannes, obnażył filmik opublikowany przez portal Agnieszki Jastrzębskiej. Widać na nim zagubioną, nie wzbudzającą niczyjego zainteresowania Rabczewską, która nagrywa swój przemarsz telefonem. Do nieprzyjemnej sytuacji doszło w momencie, gdy zaczęła wchodzić na schody. Doda chciała bowiem zrobić sobie zdjęcie z hostessą, ta jednak zdecydowanym ruchem odtrąciła polską gwiazdę i ponagliła ją do wejścia do budynku.

Dorota uznała, że filmik został złośliwie zamieszczony przez Jastrzębską i następnego dnia zrewanżowała jej się nagraniem na Facebooku, na którym opowiada, że dostała VIPowski bilet na kolejny pokaz:

Nie udało się i tym razem. Tanie manipulacje zaprocentowały niesamowitą niespodzianką dla mnie. Chyba ktoś będzie musiał wziąć kredyt na potężną dawkę zazdrości - napisała w poście. Wczoraj byliśmy na kolacji z jednym z organizatorów festiwalu. Pokazałam mu filmik zazdrosnej koleżanki z Polski, która stoi przed barierkami czerwonego dywanu. I dzisiaj wchodzę do pokoju i zobaczcie, jednak mężczyzna elegancki, proszę bardzo piękne kwiaty i mam bilet! Miałam na balkonie, a teraz mam na głównej sali i to VIP-owski! Boże Aga dzięki, w sumie powinnam tobie wysłać te kwiatki, tylko boję się, że je zjesz - dogryza dalej Jastrzębskiej. Dzisiaj będzie super premiera, będę widzieć wszystkie gwiazdy z bliska, czego bym nie zrobiła gdyby nie ty.