O kryzysie w małżeństwie Julii i Iana tabloidy plotkowały od pewnego czasu, bowiem niegdyś nierozłączna para, przestała pokazywać się razem, również w mediach społecznościowych. Sama piosenkarka nie komentowała tych doniesień, zrobił to zaś jej mąż.

Kilka dni temu, na facebookowym profilu Iana pojawił się wpis, w którym potwierdza rozstanie i zarzuca Julii kradzież wspólnego projektu muzycznego, jakim była świetnie przyjęta na polskim rynku płyta "Parsley"

Jest mi ciężko na sercu kiedy takie wspomnienia pojawiają się na mojej tablicy - napisał Dow pod postem sprzed roku, w którym promował płytę nagraną wspólnie z Julią.

To był niesamowity projekt, w który włożyłem całą duszę i serce. Byłem dumny, że został tak dobrze przyjęty przez przyjaciół, rodzinę i opinię publiczną. Minął rok, od dawna nie słuchałem piosenki i nie oglądałem teledysku. Nienawidzę tego projektu, ponieważ sprawił mi ogromny ból. Nie chodzi o samą jego treść, ponieważ wciąż jestem dumny z mojej pracy, ale bolesnym jest fakt, iż został mi on skradziony przez osobę, którą kochałem i której ufałem najbardziej na świecie.

Ian twierdzi, że była ukochana odcięła go od profitów związanych z płytą, nad którą pracowali wspólnie:

Julia zablokowała wszelkie kontakty ze mną. Wszystko poza walizką, z którą wróciłem do Stanów jest wciąż w jej posiadaniu, w tym moja kreatywna praca i biznes, z którego ona wciąż korzysta, prezentuje na scenie, przypisując sobie całe zasługi.

Bardzo chciałbym ją pozwać, naprawdę bardzo, ale wciąż nie jestem na to mentalnie przygotowany... jeszcze...

Na zakończenie Dow zdradza, że w pogodzeniu się z rozpadem związku, pomógł mu nowy biznes:

Dziś jestem szczęśliwy ponieważ mam swój cel w życiu. Moja nowa firma Dino wypełnia moje życie radością. Jedyna negatywna rzecz, jaką widzę, to straszna pustka, jaką zostawiła po sobie kobieta, której kiedyś dałem wszystko.

Sama Julia Pietrucha na razie nie odniosła się do zarzutów byłego ukochanego. Czy sprawa praw do płyty "Persley" trafi do sądu? Przekonamy się niebawem.