Anna Sobańda: Dlaczego zdecydowałeś się zostać ambasadorem akcji "Żonkile"?

Maciej Musiał: Czuję się bardzo wyróżniony, że mogę być w zacnym gronie ambasadorów tej akcji. O powstaniu w getcie warszawskim wiemy niewiele, mało się o nim mówi, dobrze więc, że są takie inicjatywy. Ponadto mam wrażenie, że żyjemy w czasach braku wrażliwości na drugiego człowieka i na to, co jest choć trochę inne. Akcja "Żonkile" zaś jest edukacją międzykulturową, pokazującą jednocześnie wrażliwość na drugiego człowieka. Swoim udziałem chciałbym uświadomić młodym ludziom, że ten temat jest ponad polityką i że warto być wrażliwym i otwartym na opinie drugiego człowieka. Jeśli przekonam choć jedną osobę, będę szczęśliwy.

Jakie znaczenie ma dla ciebie historia?

Nasza historia jest szalenie ciekawa, tworzy nas. Ucząc się jej, poznając losy mojego dziadka, który był w Armii Krajowej, poznając historię tego miasta, staję się pełniejszym człowiekiem, bo wiem, skąd się wziąłem i jakie wydarzenia miały wpływ także na moje życie.
Przy tej okazji chciałem powiedzieć, że Muzeum Historii Żydów Polskich Polin to wspaniałe miejsce. Każdy młody człowiek będąc w Warszawie powinien je odwiedzić, by poznać naszą wspólną historię.

Rysą na polsko - żydowskich relacjach jest antysemityzm. Czy spotykasz się z jego przejawami w swoim pokoleniu?

Wydaje mi się, że to zjawisko absolutnie zanika. Oczywiście pojawiają się czasami jakieś żarty, czy dowcipy o Żydach, tak jak pojawiają się o Polakach za granicą. Nie nazwałbym tego antysemityzmem. Być może obracam się w środowisku ludzi bardzo otwartych, starających się o to, by wszyscy dookoła czuli się dobrze i bezpiecznie. Polska jest duża, są różne środowiska i zapewne rożnie to wygląda. Jako osoba znana, na którą młodzi ludzie patrzą, chciałbym biorąc udział w akcji "Żonkile" promować wśród rówieśników tolerancję i otwartość.

Ostatnio w Polsce dużo mówi się o patriotyzmie. Czym on jest dla ciebie?

Mój dziadek był w AK, więc od dziecka te historie i wartości były mi przekazywane. Historia Polski jest piękna i jest powodem do dumy. Na dzień dzisiejszy jednak, patriotyzm jest dla mnie dobrym funkcjonowaniem w społeczeństwie, pomaganiem ludziom lokalnie itd.

Na zakończenie powiedz zatem, gdzie zniknąłeś i kiedy wracasz?

Zaszyłem się w Krakowie, niedaleko Plantów. Tam chodzę do szkoły, do teatru, piję wódkę i tańczę (śmiech)

Czyli jednak wycofałeś się z show biznesu przez szkołę aktorską?

Tak, ale nie do końca. Wycofałem się już nieco wcześniej, ponieważ chciałem odkryć to, co ważne w życiu, zająć się trochę sobą. Krążę, szukam drogi. Na szczęście jestem otoczony bardzo mądrymi ludźmi w Krakowie, mamy tam świetnych profesorów. Na pewno jednak wrócę.