Każdy facebookowy post Kingi Rusin dotyczący polowań, czy wycinki lasów, spotyka się z burzliwą reakcją leśników, myśliwych i pracowników Lasów Państwowych, którzy zarzucają dziennikarce brak fachowej wiedzy i kompetencji do wypowiadania się na tematy gospodarki leśnej.

W swoim ostatnim poście Rusin postanowiła odpowiedzieć na te zarzuty:

Do leśników i bezmyślnych hejterów: Serio myślicie, że każdego słowa i każdej informacji które umieściłam w moich postach nie skonsultowałam z naukowcami, ekologami i prawnikami pracującymi min. dla fundacji zajmujących się ochroną środowiska? To znaczy, że jesteście głupsi niż ustawa przewiduje. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że duża cześć z Was wie, że mam rację. Ale jesteście uwikłani, pochodzicie z leśniczych klanów, przesiąkliście demagogią Lasów Państwowych, a w dodatku jesteście koniunkturalistami i wiecie, że czeka tam na Was ciepła i dobrze płatna posadka. I tego Waszego status quo bronicie!

Dziennikarka zauważa, że pracownicy Lasów Państwowych są zatrudniani przez państwową instytucję, dlatego każdy obywatel ma prawo patrzeć im na ręce. Kinga odniosła się także do argumentu, iż Lasy Państwowe są instytucją samofinansującą się i podatnicy nie finansują wynagrodzeń pracowników tego przedsiębiorstwa. Dziennikarka uważa, że takie twierdzenia są nieprawdziwe:

Prowadźcie sobie tę Waszą "gospodarkę leśną" (bo wiadomo, że drewno jest potrzebne) na terenie upraw leśnych, tych koszmarnych, zakwaszających glebę monokultur sosnowych (przez które statystycznie zwiększa się obszar "zalesiony") - najlepiej tych, które sami zasadzicie czy zasadziliście - ale wara od narodowego dobra, czyli ostatnich fragmentów naturalnych lasów mieszanych i STARODRZEWU! Znam ceny jakie na "giełdzie" osiągają np. stare jesiony. I możecie sobie krzyczeć co chcecie, ale prawdy nie zakrzyczycie. Widziałam na własne oczy nocne "zrywki" w Karpatach i na Mazurach. Widziałam w lasach ciągniki i buldożery, a nie siekiery i piły. Rozmawiałam z zastraszonymi ekologami, którym przecina się opony w samochodach, których się lży i straszy! Piszecie, że to nie społeczeństwo płaci pracownikom Lasów Państwowych bo się samofinansujecie??? Samofinansujecie się wycinając na potęgę to, co powinniście chronić!

Przypomnijmy, iż we wcześniejszym wywiadzie dla dziennik.pl, Kinga Rusin wyznała, że na jej profilu na Facebooku aktywne są osoby, opłacane przez Lasy Państwowe do siania propagandy:

Lasy Państwowe, które niestety nie powstrzymują nadużyć, o których głośno, opłacają rzesze internetowych trolli. WWF ma listę tych ludzi. Proszę zwrócić uwagę, że te dyskusje pod moimi postami nigdy nie toczą się w sobotę czy niedzielę, ponieważ oni wówczas nie pracują. Wszystko zaczyna się w poniedziałek i trwa do 16.00, czyli tak, jak pracuje się w państwowej instytucji.

Teraz dziennikarka odbierze takim osobom pracę, bezwzględnie blokując je na Facebooku.