Maciej Orłoś pojawił się na scenie, by wręczyć statuetkę w kategorii "Prezenter formacji", którą zdobyła Anita Werner. Dziennikarz pokusił się o małą prowokację i przytyk wobec prowadzącego galę, Artura Orzecha:

To było zaledwie rok temu, a tyle się zmieniło. W ogóle. U mnie też. Rok temu nie przyszłoby mi do głowy, że przedstawię się państwu "dzień dobry, telewizja WP". Nawet by mi to przez myśl nie przeszło. Zastanawiałem się, jak wykorzystać tę okazję i powiem prawdę. O czym miałbym powiedzieć prawdę? Na przykład o instytucji, z którą byłem związany przez tyle lat. Nie bój się Artur, nie powiem. To są Telekamery. Ma być miło i przyjemnie.

Orzech zapytany przez plotek.pl o tę drobną złośliwość kolegi zapewnił, że nie ma do niego żalu, ponieważ odebrał to jako "typową humoreskę ze strony Maćka Orłosia":

Nie mam się czego bać dlatego, że nigdy nie byłem etatowym pracownikiem Telewizji Polskiej. Debiutowałem w telewizji z początku lat 90., nigdy nikt nie wziął mnie na żaden etat, teraz też nie jestem na etacie. Jeśli jest projekt do zrealizowania, a ja uznaję, że to jest po pierwsze projekt muzyczny, bo jestem dziennikarzem muzycznym, po drugie że jest to cenny projekt, to współpracuję i czyniłem to na przestrzeni tych ponad 25 lat. Nie widzę powodu, żeby bać się czegokolwiek.