Mateusz Damięcki przyłączył się w minionym tygodniu do protestu polskich artystów przeciwko ingerencji polityki w kulturę oraz polityce kulturalnej obecnego rządu. O tym, dlaczego tę akcję, aktor poinformował na swoim profilu na Facebooku:

Kultura to sprawa delikatna, żeby się nią opiekować trzeba słuchać tych, którzy ją tworzą. A nie tylko wypełniać założony plan działania, polityczny plan. W kulturze jest miejsce dla każdej sztuki, nawet niezrozumiałej dla władców, ale za to nie ma miejsca dla cenzury. Jedynym "cenzorem" jest , był i będzie widz - ostatnia instancja. Koniec kropka. Nie dla "ministerstwa cenzury" , Nie dla "ministra cenzora". Nie dla wskazywania nam słusznej drogi - Alei Kultury ze Świątynią Opatrzności Bożej wzniesioną na gruzach Teatru Polskiego we Wrocławiu. Z przyjemnością pójdę taką Aleją , gdzie i na mszę wysłuchać Ewangelii będzie można wejść do kościoła , ale i na "Dziady" i "Smierć i dziewczyna" do teatru. Teatru stojącego tuż obok kościoła. Ale za Kościół w Teatrze dziękuję! [pisownia oryginalna]

Zgadzacie się z opinią Mateusza Damięckiego?