Zapytaliśmy aktorkę, czy zgadza się z postulatami organizacji pro-life, które chcą zaostrzenia przepisów antyaborcyjnych, co ma prowadzić do niemal całkowitego zakazu przerywania ciąży. Ewa Kasprzyk nie jest zwolenniczką takiego stanowiska:

Uważam, że w pewnych drastycznych przypadkach, jak gwałt czy zagrożenie życia, aborcja powinna być dozwolona. Nie wyobrażam sobie, żeby 12-letnia dziewczynka była zmuszona urodzić dziecko poczęte na skutek gwałtu. W tej kwestii bliska jest mi postawa śp. prezydentowej Marii Kaczyńskiej.

Aktorka nie dołącza jednak do powszechnej krytyki obecnej prezydentowej Agaty Dudy:

Nie chcę nikogo oceniać, ponieważ sama często jestem oceniana na podstawie domysłów i pozorów.

Ewa Kasprzyk powiedziała nam także, że w przeciwieństwie do wielu swoich koleżanek i kolegów artystów, nie czuje potrzeby publicznego angażowania się w politykę:

Nie chciałabym tego oceniać. Jeśli ktoś ma taką potrzebę, proszę bardzo. Dla mnie to jest bardzo śliskie. Miałam parę razy propozycję opowiedzenia się po różnych stronach, zgłaszano się do mnie na przykład przed wyborami. Jestem jednak daleka od takiego zaangażowania, bo uważam, że polityka nie jest niczym fajnym. Mam swoje zdanie na temat władzy. Interesuję się polityką, ale nie lubię się na ten temat wypowiadać publicznie.

A czy zdaniem aktorki, angażowanie się artystów w politykę może być dla nich niebezpieczne? 

Myślę, że tak. Można się bowiem zdeklarować, a później wiatr zawieje w inną stronę i wszystko obróci się przeciwko nam. Pytanie, czy zawsze opowiadanie się po jednej ze stron jest aktem odwagi, czy niekiedy może bywać chęcią przypodobania się władzy. Tego nie wiem. Sądzę jednak, że aktor jest od grania i może swoją sztuką czy swoją rolą w jakiś sposób wyrazić swój światopogląd.

Zapytana, czy kiedykolwiek zaangażuje się w politykę, Ewa Kasprzyk odparła: Nie sądzę.