Na profilu facebookowym Johna Portera pojawił się wpis, który definitywnie rozwiewa wszelkie wątpliwości: 

Anita i ja podążamy w swoich kierunkach - to była piękna podróż, pełna miłości, wina i muzyki, nie z tego świata. Mamy piękną córkę, która zawsze będzie czuła naszą miłość. Kochamy się, ale czas, przestrzeń i zdarzenia odsunęły nas od siebie. Jesteśmy pogodzeni z tą sytuacją, uszanuje więc proszę naszą prywatność i kochajcie nas tak, jak my kochamy was, naszych wiernych, cudownych fanów. 

Porter zapewnił jednocześnie, że nie zamierzają z Anitą zaprzestać wspólnych koncertów:

Wciąż będziemy razem koncertować, ponieważ śpiewamy o miłości i o tym, czym ona jest ... Miłość jest tajemnicą i my to kochamy. Starajcie się więc także ją pokochać.

Anita Lipnicka zaś, kilka dni temu zamieściła na swoim profilu wpis, w którym mówi o swoich postanowieniach, poczynionych w dniu 40tych urodzin:

Z okazji mojej 40stki, chciałabym życzyć wszystkim, aby byli dzielni i radzili sobie beze mnie. Albowiem od jutra zamierzam żyć dla siebie. Stanę się mniej dobrą mamą i jeszcze gorszą niby-żoną. Jako z córki będzie ze mnie też marny pożytek. Trudno. Robię sobie fajrant. Od teraz będę tylko łapać motyle, wąchać kwiatki i zmieniać sukienki (tak, tak, kupię więcej sukienek, a jeansy oddam bezdomnym!) No i w ogóle mam szereg planów, o których tutaj nie wspomnę. To są moje sekrety. I nikomu nic do nich. Dzięki za wszystkie życzenia, ale mam swoje. Pa!