"Fakt" zastanawia się nad wymową zdjęcia zrobionego po meczu gwiazd Polska - Ukraina, zorganizowanym na Stadionie Narodowym w Warszawie przez Weronikę Marczuk. Zdaniem bulwarówki, w jego kontekście zapewnienia tancerza i prawniczki o tym, że łączy ich tylko przyjaźń, brzmią mało wiarygodnie.

Spotkanie zakończyło się wygraną drużyny z Ukrainy 3:1. Być może losy meczu potoczyłyby się inaczej, gdyby uznany został gol strzelony przez Rafała Maseraka. Niestety, sędzia odgwizdał spalonego.

"Fakt" zwraca uwagę na reakcję Weroniki Marczuk:

Mimo że Weronika kibicowała obydwu zespołom, to tylko Rafała tak gorąco pocieszała po polskiej przegranej 1:3. Prawniczka zaraz po zakończeniu meczu wbiegła na murawę i z niezwykłą czułością przytuliła tancerza, dając mu przy tym namiętnego buziaka.

No to jak jest?

Czytaj też: Kwaśniewska boi się o majtki