O swoim pomyśle ks. Bobbo poinformował w liście skierowanym do parafian z Oriagio, które znajduje się niedaleko Wenecji. Wezwał w nim do wprowadzenia specjalnego podatku od dekoltu w sukniach ślubnych. Zasugerował, że im więcej panna młoda pokaże, tym więcej będzie musiała zapłacić.

Jego zdaniem coraz bardziej popularny tren ukazujący wdzięki panien młodych, nie wpisuje się w tradycję ślubów kościelnych.

"Moglibyśmy ustanowić rodzaj opłaty, która byłaby pobierana proporcjonalnie do przyzwoitości sukienki panny młodej. Z racji tego, że te głębokie dekolty często są grubiańskie i wulgarne, więc najmniej odziani płacą najwięcej” – napisał ks. Bobbo.

Gdy o sprawie zrobiło się głośno, kapłan przyznał, że chciał w ten sposób sprowokować dyskusję na ten temat. Dodał, że gdyby istniała nawet najmniejsza możliwość, z pewnością byłby za wdrożeniem takiego podatku i chętnie pobierałby go w swojej parafii.

Propozycja księdza spotkała się z negatywnymi komentarzami. Wiele głosów przeciwnych tej osobliwej opłacie, zwracało uwagę, że pobierać go chce przedstawiciel organizacji, która sama jest zwolniona z podatków. Niektórzy jednak poparli księdza, mówiąc, że większa przyzwoitość jest jak najbardziej na miejscu, zwłaszcza, jeśli ma to miejsce w kościele. "Jeśli ludzie chcą pojawić się w kościele półnadzy, dlaczego biorą ślub w kościele?" – pytał jeden z internautów.