Kondrat: W teatrze powinno się pracować za darmo
Teatr czy serial? Przed takim wyborem staną niedługo polscy aktorzy. Ministerstwo kultury planuje znowelizować Ustawę o działalności artystycznej tak aby uniemożliwić im jednoczesny udział w różnych produkcjach. Aktorzy bronią się podnosząc, że z teatralnej gaży nie da się wyżyć. "Pobieranie pensji od teatru to upokarzanie tego miejsca" - uważa Marek Kondrat.
- Oto laureaci nagrody teatralnej Warszawy
- Kondrat wraca do aktorstwa. Za milion!
- PiS do Kondrata: I tak będziemy rządzić
- Gonera: Umiejętności aktora już się nie liczą
- Kondrat: Nie wrócę do kina na pewno
- Kondrat: Podróż po Europie winnym szlakiem
- Marek Kondrat parodiuje Obamę
- Kondrat: Boję się, że Kaczyński wróci
- Kondrat: Prezydent nie kupiłby u mnie wina
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 3°C max. 25°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Nie może być tak, że aktor gra jednocześnie w teatrze, serialu, filmie i w każdym z tych miejsc pobiera wynagrodzenie. To niemoralne, bo nigdzie nie pracuje w pełnym wymiarze godzin, nikomu w pełni nie daje swojego talentu. Mam kilku znajomych reżyserów i wiem, że skomponowanie obsady z aktorów, którzy ciągle kursują między planami, to koszmar.
W mojej epoce takie dyskusje były zbędne. Kończyliśmy szkoły i trafialiśmy do teatrów które po podpisaniu kontraktu stawały się naszymi chlebodawcami. Oczywiście czasem uzyskiwaliśmy zgodę na rólkę gdzie indziej, ale macierzysty teatr zawsze miał pierwszeństwo. Musieliśmy uczestniczyć we wszystkich próbach, grać w spektaklach... Taki był porządek rzeczy i nikt nie próbował z tym dyskutować.
"Teatry słabo płacą, dlatego musimy dorabiać" - nie godzę się na taki argument. Dla każdego aktora stanięcie na deskach przed żywą publicznością to największa nagroda. Pobieranie za to pensji poniża, upokarza i degraduje miejsce, które jako jedno z ostatnich tkwi w minionej epoce - teatr. I nie mówię tak, bo mnie na to stać. Ja też nie miałem nic, kiedy zaczynałem, ale zawsze pojmowałem sens mojej pracy inaczej...
Aktorstwo to zawód wysokiego ryzyka. Jestem przekonany, że w szkołach o tym mówią. Takich, którzy są popularni i jeszcze na tym zarabiają, jest na świecie garstka. Reszta całe życie zostanie nierozpoznawalna. Przynależność do stałego zespołu aktorskiego to przywilej i ogromne szczęście. Inni całe dnie muszą biegać za chlebem. Pod względem ilości teatrów subwencjonowanych przez państwo jesteśmy ewenementem. Wszyscy nam tego zazdroszczą, a my narzekamy.




















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!