PeZet: Sytuacja z Peją została zbyt rozdmuchana
Pod adresem rapera Peji przetoczyła się wczoraj i dziś fala krytyki za jego zachowania na własnym koncercie, podczas którego nawoływał do zlinczowania niezbyt grzecznego widza. Ale czy to na pewno tylko jego wina? Czy nie ma żadnych okoliczności łagodzących? Spytaliśmy o to innego rapera - PeZeta. "Wydaje mi się, że ta sytuacja została zbyt mocno rozdmuchana" - odpowiada PeZet.
- Peja nie będzie ścigany. Prokuratura odpuszcza
- Tropiciel sekt doniósł na znanego rapera
- Flinta: Łatwo odzwyczaimy się od czajników na prąd
- Zientarski: Nasz kraj to Polska fotoradarowa
- Skiba: Tarcza zwiększyłaby nasze bezpieczeństwo
- Peja atakuje byłego posła za "bandytę"
- Peja usłyszał zarzut. Grożą mu trzy lata
- Peja nawoływał do zabijania policjantów?
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 3°C max. 25°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
>>>Peja przeprasza wszystkich, ale nie pobitego
Nie byłem przy tym zdarzeniu, więc nie wiem dokładnie, co tam zaszło. Wielokrotnie zdarzały mi się sytuacje, że kiedy byłem na scenie i starałem się jak najlepiej zrobić swój show, ktoś z publiczności nieładnie mnie traktował, mimo że większość ludzi reagowała pozytywnie na to, co robię. Ten człowiek na koncercie Peji miał tylko 15 lat i może nie był do końca świadomy tego, co robi. Z drugiej strony Peja również mógł być nie do końca świadomym skutków swojego zachowania. Wydaje mi się, że ta sytuacja została zbyt mocno rozdmuchana.
Takie sytuacje się zdarzają, choć są bardzo nieprzyjemne. Trudno przewidzieć reakcję artysty na takie zachowanie. Artysty, który stara się, żeby jego występ był na najwyższym poziomie, a dostaje taką niemiłą odpowiedź od kogoś z publiczności. Kiedy mi zdarzały się takie sytuacje, starałem się nawoływać publiczność, aby pokazała temu człowiekowi, że przyszli tu dla mnie i dla dobrej zabawy.
Byłem jednym z wykonawców na tym koncercie. Peja grał zaraz po mnie, ale nie zauważyłem niczego niepokojącego. Nie wydaje mi się, żeby to zdarzenie było aż takie drastyczne. Gdyby naprawdę stało się tam coś poważnego, to na pewno pojawiłaby się policja czy karetka i zauważyłbym to. W pewnym sensie można powiedzieć, że jest to nagonka na Peję. Zrobił coś, co spotkało się z niezbyt fortunną reakcją, która została rozdmuchana, mimo że nie stało się nic strasznego. Jako artysta stanę mimo wszystko po stronie artysty, ponieważ wiem, że takie sytuacje się zdarzają i często bywa tak, że na miejscu tego 15-latka stoi ktoś bardziej niebezpieczny. Ze sceny trudno jest dokładnie i na trzeźwo ocenić sytuację, jaka panuje na widowni.





















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!