Edyta Górniak niedawno uwolniła się od tyranizującego ją męża i teraz żyje na własny rachunek. Czy jednak aby na pewno jest szczęśliwa? Wiele wskazuje na to, że diwie bardzo doskwiera samotność. Edyta, by mieć towarzystwo, zaprosiła na lody… taksówkarza, który woził ją po Warszawie.
Dotychczas Darek Krupa chodził za nią jak cień. Edyta najwyraźniej przyzwyczaiła się, że ktoś płci męskiej stąpa za nią krok w krok. Kiedy więc zachciało się jej lodów, bez namysłu wyciągnęła z taksówki kierowcę i zaprosiła go na chłodny przysmak. Zaskoczony mężczyzna oczywiście nie odmówił.
Kierowca nie był jednak przypadkowym człowiekiem - co to, to nie! Edyta nie ma prawa jazdy, więc musi poruszać się taksówkami. Zazwyczaj traktuje je niczym prywatne limuzyny - wynajmuje na cały dzień, jeździ nimi to tu, to tam, załatwiając swoje sprawy. Nic więc dziwnego, że kierowcy taksówek po takich całodziennych marszrutach stają się jej bliscy. Stąd właśnie lody. Miły gest, nie sądzicie?
p
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|