Dla Anny Nowak-Ibisz, świeżo upieczonej rozwódki, teraz liczy się tylko syn. Właśnie dlatego podjęła trudną dla siebie decyzję o powrocie do Polski. Mimo że w Niemczech radzi sobie całkiem nieźle jako gwiazda tamtejszego serialu telewizyjnego, to jednak jest coś, co sprawiło, że wraca na stałe do kraju nad Wisłą.
Mały Vincent idzie za miesiąc do przedszkola. „Choć mnie tam nie uśmiercono, wracam, bo chcę być z synem. Vincent już za miesiąc idzie do przedszkola. Nie wyobrażam sobie, że nie byłabym przy nim pierwszego dnia w przedszkolu, a potem w szkole” - powiedziała „Faktowi” aktorka.
Syn jest jej oczkiem w głowie. „Moment, gdy przybiega rano i mówi „kocham cię”, jest niesamowity. Czas tak szybko biegnie, że zanim się obejrzę, usłyszę >chcę być sam, nie przytulaj mnie, bo wstyd przed kolegami<” - śmieje się Nowak-Ibisz. Gdy to nastąpi, aktorka nie wyklucza wyjazdu z powrotem do Niemiec. „Najwyżej wtedy zagram jakąś niemiecką ciotkę lub babcię. Na razie jestem tu” - dodaje.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|