Doda uwielbia szokować, nie tylko wyznaniami czy skąpym strojem. Lubi także mieć to, czego brakuje innym. Gdy wróciła z koncertu w Chicago, w "Życiu na gorąco" pojawiły się jej zdjęcia w odjazdowym żółtym lamborghini. Komentarz nie pozostawiał złudzeń: Doda zafundowała sobie fantastyczne auto.
Dodatkowo Rabczewska podgrzała atmosferę, wbijając szpilę Kubie Wojewódzkiemu - powiedziała, że ferrari jeżdżą ci, którzy chcą być kimś, a lamborghini ci, którzy już kimś są.
Po prostu wokalistka znów sprytnie wykorzystała szum wokół siebie, co ujawnił magazyn "Show", który postanowił wyjaśnić sprawę kosztownego cacka u źródła - czyli
spytać Maję Sablewską:
"Doda nie kupiła tego samochodu, był już zarezerwowany. Poza tym sprowadzenie go z USA jest w tej chwili bardzo drogie".
No i teraz Doda ma "tylko" porshe...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|