Herbuś i Mroczek walczyli na marne
Finał tanecznej Eurowizji nie odbędzie się w Polsce. TVP poddało się bez walki, oddając prowadzenie... Azerbejdżanowi! Edyta Herbuś nie kryje żalu. "Szalenie mi przykro, że Polska nie umiała wykorzystać takiej szansy" - powiedziała w rozmowie z "Super Expressem" zawiedziona tancerka. - Nasze zwycięstwo poszło na marne! - dodała i przyznała, że poważnie już myślała o przygotowaniu się do imprezy.
- Król już nie potańczy
- Nowy chłopak Herbuś bywa niebezpieczny
- Ola Szwed wybiera się na Eurowizję
- Zostań słynnym tancerzem dzięki YouTube
- Herbuś marzy o ślubie jak z filmu
- Mroczek w szponach hazardu
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jak pisze dziennik, kiedy w 2008 roku w Glasgow nasi reprezentanci Edyta Herbuś i Marcin Mroczek zwyciężyli w tym prestiżowym konkursie, liczyli, że w 2009 roku będą mogli zatańczyć przed polską publiką. Myśleli, że ich zwycięstwo przyniesie Polsce wiele innych korzyści. Niestety, TVP bez walki oddała prawo do zorganizowania finału w Polsce.
Jak to się stało? W przeciwieństwie do konkursu wokalnego, taneczna Eurowizja może, ale nie musi odbyć się w kraju zwycięzców poprzedniego finału. Kraje zainteresowane organizacją takiej imprezy muszą stanąć do konkursu. Chociaż przygotowania w telewizyjnej Dwójce wystartowały już w październiku 2008 r., to niestety przez miesiąc nie działo się nic. Ostatecznie fundusze na ten cel wygospodarowano na 4 dni przed rozstrzygnięciem konkursu. Trudno się dziwić, że fachowcy z TVP nie zdążyli przygotować w tym czasie ciekawej oferty. Efekt jest taki, że w walce o zwycięstwo sromotnie przegraliśmy z Azerbejdżanem.















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!