Wyprawa na dach świata z nocnikiem w dłoni
Na Mount Evereście jest około 50 ton odpadków. Uczestnicy setek wypraw zostawiali tam zużyty sprzęt, ciała kolegów i... kupy. Ludzkie odchody to ekologiczna bomba, z którą nie zmierzył się dotąd żaden saper. Dopiero szerpa Dawa Steven chce nakłonić żądnych wrażeń himalaistów, by zabierali ze sobą zrobione z wiader toalety.
- Znicz olimpijski nie będzie płonął spokojnie
- Dziś dzień toalety
- Zmarł pierwszy zdobywca Mount Everest
- Chińczycy ukradkiem wnieśli znicz na Mount Everest
- Przeprawa na jednym kółku przez Himalaje
- Himalaiści spłonęli w rozbitym samolocie
- Jak myszy zdobyły Mount Everest
- Beznogi wspinacz na szczycie Himalajów
- Chińczycy zatrzymali Amerykanów na Mount Everest
- Japończycy oczyszczają górę Fuji ze śmieci
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-30

temp. min 1°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
8850 metrów. Jak sprzątnąć taką górę? Od 2000 roku na Mount Everest wchodzą ekipy sprzątaczy. Zamiast podziwiać widoki, wspinają się, by zbierać odpadki po innych. Królem Everestowych sprzątaczy jest Japończyk, Ken Noguchi, który zniósł ze szczytu ponad 10 ton odpadków.
W tym roku ekipa sprzątaczy zebrała ze szczytu blisko tonę puszek, zbiorników na tlen, odpadków kuchennych, namiotów, ale i części włoskiego śmigłowca (rozbił się 35 lat wcześniej)
oraz zwłoki brytyjskiego miłośnika wspinaczki, które leżały na szczycie od 1972 roku.
Dzięki zabraniu ze sobą promowanych właśnie nocników-wiaderek była to też pierwsza grupa himalaistów, która zbierała własne nieczystości. W sumie 18 osób wyprodukowało ich 65
kilogramów. Do tej pory żadna z grup nie sprzątała po sobie szczytu.













































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!