Następca tronu żyje na kocią łapę?
Od początku ślub następcy brytyjskiego tronu z Camillą Parker Bowles wzbudzał kontrowersje. Jako rozwodnicy, nie mogli powiedzieć sakramentalnego "tak" w kościele. Dlatego Karol i Camilla wzięli ślub cywilny. Ale utajnione przez rząd ekspertyzy twierdzą, że jest on nieważny! Bo członkowie rodziny królewskiej nie mogą zawierać małżeństw cywilnych.
- Za pięć lat książę Karol będzie królem?
- Książę Edward ma kłopot. Pobił psa
- Brytyjczycy nie wynoszą już Diany na ołtarze
- Królewski rolls-royce na miarę kapelusza
- Karczemna awantura księcia Karola i Camilli
- Żona księcia Karola nie uczci pamięci Diany
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Sprawa wyszła na jaw przypadkiem, kiedy dziennikarz Michael Jones pracował nad historią tajnych kontaktów Pałacu Buckingham z kancelarią premiera. Dotarł do poufnych dokumentów, z których wynika, że cywilny ślub następcy tronu z Camillą - obecnie księżną Kornwalii - może być prawnie nieważny.
>>>W małżeństwie Karola i Camilli źle się dzieje
Zarówno książę Walii, jak i Camilla Parker Bowles byli rozwodnikami. Pobrali się 9 kwietnia 2005 roku tylko dzięki temu, że ówczesny minister spraw konstytucyjnych po karkołomnych rozważaniach stwierdził, iż prawo unijne jest ponad prawem brytyjskim.
Minister uznał, że europejska konwencja praw człowieka wymaga, by całe ustawodawstwo krajowe interpretowane było z poszanowaniem prawa człowieka do zawarcia małżeństwa. I jest ponad brytyjską ustawą, która zastrzegła, że śluby cywilne nie mogą dotyczyć członków rodziny królewskiej. A to dlatego, żeby członkowie rodziny królewskiej zawierali małżeństwa tylko w Kościele anglikańskim.
Ówczesny premier Tony Blair miał ponoć świadomość, że prawo jest naginane. Jednak z premedytacją wydał zgodę na małżeństwo. W Wielkiej Brytanii premier musi dać zgodę na ślub członka rodziny królewskiej.
Niektórzy konstytucjonaliści twierdzą, że sprawy by nie było, gdyby parlament uchwalił nową ustawę, dopuszczającą cywilne związki małżeńskie członków rodziny królewskiej. Ale Tony Blair sprawę zaniedbał, żeby oblubieńcy nie musieli zbyt długo czekać na ślub. Teraz, po latach, może się to zemścić.















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!