Jola Rutowicz odzyskała konia
Uśmiech znowu zawitał na oblicze Jolanty Rutowicz. Jej zaginiony różowy koń maskotka jest już w domu - donosi "Fakt". Pluszaka odzyskał jej przyjaciel, bokser Marcin Najman. Tajemniczy "porywacze" porzucili konia na brzegu Wisły w Warszawie.
- Rutowicz nie ma litości dla Jacykowa
- Joli Rutowicz brakuje konia
- Będzie film o Joli Rutowicz
- Jola Rutowicz: W środku mam wątrobę
- Jola Rutowicz: Dawajcie konia, bo wyjadę
- Jola Rutowicz idzie na studia
- Jola Rutowicz i Konjo razem?
- Fani Rutowicz atakują TVP
- Jola Rutowicz będzie europosłem?
- Polak chciał porwać zwłoki mamy Terminatora?
- Koń wystawia w weneckiej galerii
- Wąchock postawi Rutowicz pomnik
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Jestem znowu szczęśliwa: - nie kryje radości Jola Rutowicz w rozmowie z "Faktem". "Moje życie odzyskało sens" - mówi, nakładając na usta kolejną warstwę błyszczyka.
Scenariusz uwolnienia konia jak żywo przypominał film o gangsterach. Przedwczoraj bokser Marcin Najman, przyjaciel gwiazdy, dostał tajemniczy anonim: "Koń, dziś, pomnik syrenki, północ". Aby uniknąć identyfikacji, ktoś powycinał litery z gazet i nakleił na kartce papieru.
Najman, czując się odpowiedzialny za zniknięcie pluszaka, nie czekał ani chwili. Choć od miejsca, gdzie porywacze zamierzali przekazać pluszaka, dzieliło go 400 kilometrów, natychmiast wsiadł w samochód i ruszył w kierunku stolicy - relacjonuje dramatyczne wydarzenia bulwarówka.
"Porywacz został przyparty do muru, czuł już nasz oddech na plecach" - mówi z dumą bokser. "Jego szczęście, że zdecydował się oddać konia dobrowolnie" - cieszy się Marcin Najman w rozmowie z "Faktem".
















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!