Powiedzieli "tak" przez telefon
Jest tak zapracowany, że nie mógł przyjechać nawet na własny ślub. Dlatego złożył swoje małżeńskie przyrzeczenie przez... telefon. Tak wyglądał ślub pewnej indyjskiej pary. Miesiąca miodowego też nie będzie, bo pan młody zobaczy swoją żonę dopiero w październiku.
- Pierwszy w Polsce ślub lesbijek
- Szaleństwo? Śluby pięciolatków
- Ekologiczne wesela robią furorę w Europie
- Mężowie po ciemku pomylili żony
- Przed ołtarzem z nagimi pośladkami
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
27-letni Safikul Islam na co dzień nadzoruje robotników w Kuwejcie. Ma tyle pracy, że nie może się rozstać z firmą nawet na chwilę. Nie chciał jednak odkładać ślubu. Dlatego postanowił złożyć małżeńską przysięgę przez słuchawkę. I tak też się stało.
Cała wioska w okręgu Murshidabad w Bengalu Zachodnim asystowała duchownym, którzy przełączyli telefon komórkowy w tryb głośno mówiący, aby wszyscy słyszeli pana młodego. "Powiedzieli trzy razy <qubul> (przyrzekam) i małżeństwo zostało zawarte" - oświadczył Maulana Alamgir, który udzielał ślubu. Jego zdaniem ceremonia przeprowadzona przez telefon nie narusza muzułmańskiego prawa.
Panna młoda, która udzieliła mnóstwa wywiadów lokalnym mediom, powiedziała, że swego oblubieńca widziała tylko raz, kiedy przyjechał na urlop do domu. "Nigdy wcześniej z nim nie rozmawiałam, a teraz rozmawiamy codziennie" - dodała.
I wygląda na to, że jeszcze długo go nie zobaczy. Safikul ma się spotkać z żoną dopiero w październiku, kiedy wreszcie przyjedzie na kolejny urlop.















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!