Donald Tusk został prezydentem
Już wiadomo, dlaczego Donald Tusk poleciał do Peru i Chile. Mógł tam spełnić największe marzenie. Mianowano go prezydentem Polski. Po Peru podróżuje bowiem oficjalną limuzyną z naklejką "Presidente Polonia".
- Donald Tusk jak peruwiański Indianin
- Premier leci z żoną do Machu Picchu
- Kto zapłaci za premiera na tropach Inków
- Tusk: Mój rząd nie spełnia oczekiwań
- Ukłony Tuska podobają się Dornowi
- Tusk nie zjadł serca byka, bo idzie w góry
- Za podróż Tuska zapłacimy półtora miliona
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-30

temp. min 1°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jak to możliwe? Nie, to żaden poważny błąd peruwiańskiej strony ani gafa urzędników. Przynajmniej tak odbierane jest to w Peru. Otóż w Hiszpanii i w krajach latynoamerykańskich panuje zwyczaj nazywania premierów prezydentami rządów. I dlatego polski premier jeździ po Peru samochodem z naklejką "Presidente Polonia PNP".
PNP to prawdopodobnie skrót od Policía Nacional del Perú, czyli oznaczanie chronionego przez policję wozu z oficjalnej kolumny rządowej delegacji. "Presidente Polonia" oznacza w tym wypadku tyle co "presidente del gobierno", czyli szefa polskiego rządu.
Zamieszaniu winni są Hiszpanie. Tam nikt się nie gniewa, gdy na premiera José Luis Rodríguez Zapatero ktoś powie "presidente del gobierno". W Hiszpanii w ogóle nie ma prezydenta, bo to monarchia parlamentarna. Głową państwa jest tam król, a on nie ma pretensji do słowa prezydent.
W Polsce jest jednak zupełnie inaczej. Pomylenie prezydenta z premierem to jednak afera.













































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!