Dziennik.plRozrywka

Piątek, 25 maja 2012

Imieniny: Grzegorza, Magdy, Marii Magdaleny

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. 21°C

Komunia u Lisów

2008-05-13 | Ostatnia aktualizacja: 18:28 | Komentarze: 0 | skomentuj

Od czasu, kiedy się rozstali, a na dodatek Tomasz Lis związał się i ożenił z zaprzyjaźnioną z rodziną Hanną (dawniej Smoktunowicz), spotkań twarzą w twarz unikają jak ognia. Jednak w tak ważnym dla ich córeczki dniu musieli się stawić w tym samym miejscu i o tej samej porze. Kinga Rusin i Tomasz Lis unikali się jednak, jak mogli - pisze "Fakt".

Pogoda

POLSKA

Piątek 2012-05-25

temp. min 5°C max. 22°C
opady: brak

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Jak wiadomo, w takie dni obok dziecka muszą być i ojciec, i matka. Dlatego dorośli odkładają na bok wzajemne niechęci, urazy, uprzedzenia. A przynajmniej udają, że tak czynią - pisze "Fakt".

Tak było i tym razem. Kinga Rusin i Tomasz Lis przyjechali pod kościół w Powsinie, gdzie ich córka przyjmowała Pierwszą Komunię Świętą, osobno, każde swoim samochodem. Przywieźli też swoich gości. Iga przyjechała oczywiście z mamą, bo z nią mieszka, podobnie jak jej starsza siostra Pola. Wpadły w ostatniej chwili, mało brakowało, a nie zdążyłyby na komunię. Być może Kinga Rusin chciała w ten sposób uniknąć sytuacji, że stojąc pod kościołem, musiałaby się przywitać czy zamienić kilka słów ze swoim byłym mężem czy jego rodziną.

W kościele też udało się jej uchronić przed takim spotkaniem. Rozwiedzeni małżonkowie nie usiedli obok siebie, tylko wybrali miejsca w dwóch różnych nawach.Tak samo postąpiła rodzina każdego z nich. Usiadła osobno - pisze "Fakt".

Gdy msza dobiegała końca, z kościoła najpierw wyszedł Lis ze swoją rodziną, a dopiero później rodzina Kingi. I znów zachowywali się tak, jakby siebie nawzajem nie dostrzegali. Na szczęście ów chłodek nie był w stanie popsuć do końca nastroju. Gdy Idze goście złożyli życzenia i dostała prezenty, obie rodziny pojechały na komunijny poczęstunek do domu Kingi. Tomasz Lis wydawał się trochę nieobecny duchem i sprawiał wrażenie, jakby czekał, aż się skończy cała ceremonia. W końcu jednak zacisnął zęby i pojechał z resztą rodziny do domu dziewczynek - pisze "Fakt".

Czytaj więcej na www.efakt.pl

Agnieszka Byczot
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Najczęściej komentowane

«