Steczkowska miała wypadek
Najpierw stanęła nieprzepisowo na przystanku. Nie był to krótki postój, bo zaparkowała na czas długiego nagrania w studiu TVN. Później, gdy już chciała czmychnąć bez mandatu, wjechała przed maskę innego auta. Ale i tym razem nie zachowała się jak należy, bo nie wezwała policji. Justyny Steczkowskiej widać kodeks drogowy nie dotyczy - kpi "Fakt".
- Steczkowska zatrzymana przez policję
- Steczkowska: To świństwo! Ja noszę majtki!
- Steczkowska wyznaje miłość Szycowi
- Steczkowska łamie prawo
- Steczkowska z głodu jadła zgniłe warzywa
- Steczkowska w rękach policji
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 5°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Znajomi piosenkarki mówią, że parkowanie gdzie popadnie to dla niej chleb powszedni. Steczkowska podjeżdżając wczoraj pod studio programu "Dzień dobry TVN", zaparkowała
swoje auto na przystanku autobusowym.
Tym razem obyło się bez mandatu, ale za złamanie przepisów piosenkarka zapłaci o wiele więcej. Po nagraniu programu Justyna ruszając, wjechała wprost pod przejeżdżający ulicą samochód -
relacjonuje "Fakt".
Całe szczęście, że uderzenie nie było groźne dla zdrowia ani pechowego kierowcy, ani piosenkarki. W samochodzie poszkodowanego mężczyzny została naruszona lampa.
Świadkowie stłuczki widzieli, jak zdenerwowana piosenkarka próbowała ugłaskać poszkodowanego. Gęsto się tłumaczyła, aż wreszcie kierowca najwyraźniej uległ jej urokowi.
Nie dość, że nie wezwał policji, to nawet obyło się bez spisywania oświadczenia - pisze "Fakt".
















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!