Szaleńcy zbudowali samolot z budyniu i tektury
Te maszyny naprawdę latają! Wprawdzie jedynie do dołu - wznosić się nie potrafią - ale szaleńcom, którzy zjechali do Sydney, by pochwalić się własnoręcznie zrobionymi samolotami, kalectwo nie straszne. To cud, że w tegorocznym konkursie latania na szybowcach ze śmieci, nikomu nic się nie stało.
- Red Bull podcina skrzydła dzieciom
- Roboty też potrafią zabijać
- UFO na ulicach Paryża?
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 5°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wyobraźnia uczestników konkursu zrobiła wrażenie na mieszkańcach Sydney. Nic dziwnego. Rzadko się widzi samoloty wykonane z tektury, które przypominają świnię, auto, muchę lub rakietę
kosmiczną.
Niemal wszystkie maszyny miały rowerowe podwozia i były napędzane siłą ludzkich mięśni. Niektórzy szaleńcy, dla hecy, montowali w swych wehikułach komory wypełnione budyniem. Wszystko po
to, by w czasie krótkiego lotu - a raczej skoku z wieży - zrobić zrzut słodkiego deseru.
Akcenty militarne pojawiały się w konkursie nie bez przyczyny. Impreza nosiła bowiem nazwę Sydney Harbor i nawiązywała do słynnej napaści japońskiego lotnictwa na amerykańską bazę
wojskową Pearl Harbor.















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!